To już tyle lat minęło. Dekady, człowieku, tuziny lat i jeden wiek już się nawet skończył od tego czasu. Kontakt się urwał. Nie ma o czym mówić. Nie będziemy przecież wspominać szkolnych korytarzy. Sklepiku. Przerw długich i krótkich. Przerw na wagę. Zielonej trawy przed szkołą. Koncertu Sztywnego Palu Azji. Voo voo. Kultu. Lekcji bilarda. Lekcji poezji. Spotkań na cmentarzu. Listów. Listów. LISTÓW. Pochowanych w trzeciej szufladzie od dołu. Matury. Drzwi zdjętych. To nie stowarzyszenie umarłych poetów. Nie ma tego. Nie ma czego. Żałować. Można nawiązać kontakt. Wymienić się słowami. To było w zeszłym wieku. Jesteśmy dorośli. Starzy trochę. Możemy pogadać. Mieć dystans. Co słychać. U ciebie. Jak miło. Jak zajebiście kurwa miło, że miło. Zaraz się uduszę. Oddech mi ledwo płuc dotyka. Ledwo je liźnie. Stan mam krytyczny. Co słychać. U ciebie. Jak dobrze. Cię słyszeć. Co tak cicho mówisz. Zaraz. Muszę. Złapać. Oddech. Zaraz przejdzie zaraz minie. Jak już raz przeszło i minęło.
Nic dziwnego. Wybory nie pozostawiają nas czystych. Jesteśmy pod spodem umazani. Zanieczyszczeni. Skorodowani. Światami równoległymi. W których. W zasadzie to możemy się nawet spotkać na kawę. O tak, jasne, że tak. Na kawę. Na wodę.
Zaraz przejdzie. Ucisk w klacie. Odruch wymiotny. Nawet palce pamiętają wszystko jak było. Nie jest możliwe dla systemu poznawczego człowieka zasymilować fakt, że ktoś może być jednocześnie tak bliski i daleki. Dla systemu obronnego to jest wyzwanie. Że jest i go nie ma. Poleciał w czarną dziurę. Nie jestem dzieckiem. Potrafię przecież zaakceptować słowo nigdy. Nigdy już. Się nie wydarzy. Oprzyj łeb na kierownicy i oddychaj. Ubezpiecz się na życie, zanim zadzwonisz, głupia. Kupić chleb. Kupić masło. Kupić książkę. Wrócić do siebie. Zaraz mi do siebie wrócić! Ze szkolnego korytarza.
Kwiecień 25, 2012


Kwiecień 25th, 2012 at 12:24
do siebie!
Bo jeszcze się coś zmieni!
Czego absolutnie nie pragnie Twoja dusza. Nigdy życiu żadnych zmian.
Żadnych komplikacji.
Lepsze znane piekło niż nieznany raj.
Kwiecień 26th, 2012 at 18:56
Podczytuję Cię od jakiegoś czasu. Fajnie piszesz, podoba mi się
A dzisiejszy tekst jest rewelacyjny
Kwiecień 27th, 2012 at 08:31
Piękny tekst…
A ja nadal nie potrafię pogodzić się z “już nigdy”.
I często to stwierdzenie psuje moje dobre samopoczucie, nad którym się tak napracowałam…
Ściskam Cię ciepło.
Maj 3rd, 2012 at 14:51
Już nigdy nie będzie takiego lata…
Maj 20th, 2012 at 09:01
od 3 tygodni próbuję oswoić się ze słowem “nigdy”…..nie moge.