Monthly Archives: Luty 2011

Dzień dobry pani

Widzę cię w oknie bloku naprzeciwko. Podsadzasz dziecko, żeby sobie popatrzyło przez okno.  Czy jest tam kto na zamarzniętej piaskownicy? Czy jest tam kto?!!

Potem spotykam cię w parku, potem w  sklepie, w korku. Twój znak rozpoznawczy – fotelik z tyłu i uporczywe zerkanie w lusterko na swoje umalowane rzęsy, cienie pod oczami, kurze łapki od śmiechu.  To nie łzy, to alergia na klimatyzację.  Tak koło siebie egzystujemy, ale nie możemy się jakoś ogrzać wzajemnie.  Podobno kobiety w plemionach indiańskich miały okres w tym samym czasie.  Spotykały się wtedy w jednym namiocie.  W połogu i w macierzyństwie.  Siostry, matki, kuzynki, sąsiadki zajmowały się twoim dzieckiem i tobą, żebyś nie zmarniała z samotności.

Teraz nie. Choć wiem, że jesteś, to przecież wszystko mnie od ciebie oddziela, od murów w moim bloku po mury w mojej  głowie. W windzie uśmiechasz się.  Zawsze cię przecież uczono, że grzeczne dziewczynki uśmiechają się na powitanie. Dzień dobry pani.

Choć moje dziecko nie jest już takie maleńkie i znów jestem wśród ludzi, to coś mi się stało po tej pierwszej ostatecznej samotności. Coś mi zostało w środku zimnego. Jak te nożyczki, które pewna Francuzka w brzuchu nosiła dwa lata po operacji.


Staram się naprawdę

Można powiedzieć, że się staram. Przemilczam, odpuszczam, nie biorę do siebie. Przecież liczy się kontekst wypowiedzi. I okoliczności. A jak jest ósma rano, to każdy ma prawo przecież. Do wszystkiego ma.  Po co tu się od razu obrażać? Jak jest rodzina, to się trzeba skupić i zadaniowo działać. Więc ja się staram, działam. Upycham w szafie to, co niedopasowane. Spontaniczność, namiętność, ciekawość.  Radość. Poczucie własnej wartości. Odstawione, zakurzone. Miłość? Nie wiem, gdzieś tu była.  Znajdzie się później.  Nie no, teraz nie będę szukać przecież. Zadaniowo działam. Najpierw najważniejsze sprawy:  wołowiny tak z trzydzieści deko i papier toaletowy się kończy. Także – first things first. Staram się. Tylko spokojnie, tylko spokojnie.


%d bloggers like this: