Od dziś jestem eko

Jednym ze wspanialszych pomysłów, na jaki można wpaść po pojawieniu się na świecie dziecka, jest gwałtowne przeistoczenie się w eko-rodzica. Jakby samo przeobrażanie w rodzica nie nastręczało wystarczającej ilości wyzwań natury psychicznej i organizacyjnej. To nic, że wcześniej jadało się głównie w kebabach, barach szybkiej obsługi lub pochłaniało catering ze styropianowej zastawy. Od dziś, od teraz, wbrew niewyspaniu i braku czasu, pod sztandarem zdrowia dziecka, rozpoczynamy swoją przygodę ze zdrową żywnością Przemiana w eko rodzica, zwłaszcza nagła, jest tylko pozornie wyborem samodzielnym i kierowanym wyłącznie względami zdrowotnymi. Fakt, że akurat było się na obiedzie u eko szefa (którego córka na widok białego chleba dostaje spazmów, a cytrusy jada tylko latem w Grecji), to czysty przypadek. Zero presji środowiskowej, po prostu chcemy być zdrowi. Moda? Ależ skąd, to jest przecież kwestia świadomości! W podejmowaniu decyzji na pewno nie ma udziału telewizja śniadaniowa czy portale internetowe. Oni po prostu potwierdzają, to, co już wiemy – że wszystko jest toksyczne, źle wyhodowane, w najlepszym przypadku źle podane. Nienawiść do żywności nie ekologicznej, wzmacnia system motywacyjny rodziców, daje siłę i wytrwałość do osiągnięcia sukcesu jako bio – matka i eko – ojciec. Niezwykłe użyteczne w tym celu są informacje w stylu: „żywność taka jak boczek, kiełbasa, słodycze, wpływa na mózg podobnie jak kokaina lub heroina”, albo „ dzieci, którym podawano chipsy miały iloraz inteligencji niższy o kilka punktów niż ich rówieśnicy, których dieta bogata była w warzywa, owoce i ryb”. Informacje te zmieszane z dwiema porcjami bezgranicznej miłości do dziecka, porcją strachu o jego prawidłowy rozwój i ze szczyptą niewiary w metody swoich rodziców, daje efekt murowany.

Podstawa czyli zaopatrzenie.

Eko rodzic powinien być mistrzem planowania. Po pierwsze trzeba się zaopatrzyć w produkty które nas nie trują, czyli zlokalizować eko sklep (zapominamy o bazarku). Jeśli mieszkamy w dużym mieście, zlokalizujemy go raczej bez problemu. Jeśli mieszkamy na wsi, to już jesteśmy eko. Zaznaczam, że eko zakupy planujemy wcześniej o jakiś tydzień przed posiłkiem. Mięso dowożą raz na tydzień, jaja i mleko dwa razy w tygodniu, także jest i przygoda i pożytek. Wystarczy przygotować sobie w Excelu plan obiadów na dwa tygodnie do przodu i luz.

Szczęśliwa kura, czyli eko język.

W początkowej fazie zakupów lekkim szokiem może się wydawać sposób opisywanie produktów, które zamierzamy nabyć. Szczególnie podkreślany jest fakt, że mięso na bitki pochodzi od szczęśliwych zwierząt. Tak – szczęście to jest to słowo, którego się często w kontekście zakupów mięsnych używa. Jeśli przypadkiem samemu nie jest się doszczętnie szczęśliwym, co zdarza się pewnie 97% populacji, to przynajmniej jest szansa na przyjęcie szczęścia pod postacią eko rosołu. To na pewno jakoś się musi przenosić na nasze samopoczucie. Szczęście kurom na przykład zapewnia między innymi świeże, wiejskie powietrze, dostęp do trawy i wolnego wybiegu z możliwością siadania na grzędach i przebywania w stadzie (działa, prawda? każdy by tak chciał). Niektórym krowom komfort psychiczny podnosi masażysta. Niewątpliwie nie zakłóca tej idylli również „bezstresowy ubój”. Nie mogę przestać myśleć o tym, jak można zestawić słowo „bezstresowy” i „ubój”. To coś w stylu „elegancka odzież używana”. Być może jednak ten ubój naprawdę jest bezstresowy, może jakoś znienacka, że się krowa nie zorientuje. Być może tłumaczy im się, że są ogniwem szczęśliwego łańcucha pokarmowego i to je dodatkowo relaksuje. Także wiele o odchodzeniu z tego świata od takiej krowy można by się dowiedzieć.

Bioceny, czyli eko szok.

Krótko. Eko żywienie jest bardzo drogie. Ceny produktów wahają się od „drogie” do „horrendalne”. Dlaczego? Ekologia, jak wiadomo, jest drogą słuszną i tylko promowanie jej na szeroką skalę, może dać wymierne efekty i uratować naszą planetę od zagłady. Innymi słowy – żeby ekologia była skuteczna musi być tańsza niż inne rozwiązania. Człowiek jako istota racjonalna i z natury leniwa, wybiera rozwiązania łatwiejsze i tańsze. Hodowanie produktów ekologicznych jest podobno droższe. Kury nie karmione antybiotykami rosną dłużej. Na zdrowy rozum, ekologiczne gospodarstwo nie wymaga jednak aż takich nakładów finansowych, jak farma nie ekologiczna. Nawet ludzie z Warszawy bywają czasem na wsi (większość zresztą stamtąd pochodzi) i wiedzą że ani mleko prosto od krowy ani indyk ani kura od gospodarza nie są droższe niż w warszawskim supermarkecie. Skąd się biorą zatem ceny przebijające często kilkakrotnie te w sklepach? Nie wiem. Wydaje mi się jednak, że kreowanie eko jedzenia jako produktu luksusowego nie propaguje ekologii, a daje efekt dokładnie odwrotny.

Przepisy, czyli eko test.

Kiedy już zaliczymy się do eko elity, dzięki zaopatrzeniu się w produkty warte pół naszej pensji, przystępujemy do działania. Eko przepisy dzielimy na proste i skomplikowane. Proste to takie, w których rozpoznajemy wszystkie składniki, tylko po nazwie produktu dodajemy bio.

Oto przykład: Ratatouille ekologiczne 500g cukinii BIO, 500g bakłażanów BIO, 3 pomidory BIO, 2 cebule BIO, 2 ząbki czosnku BIO, 1 łyżeczka ziół prowansalskich BIO, 1 łyżka oliwy z oliwek BIO, Sól i pieprz.

Przepisy dla zaawansowanych pełne są natomiast tajemniczych składników dostępnych tylko w Japonii, niektórych rejonach Peru i Namibii, ale na szczęście jest kilka osób w Polsce które znają kogoś, kto zna kogoś, kto wie, gdzie to kupić. Dobrze jest zatem znać ludzi, udzielać się w Internecie i śledzić rozwój wypadków. W ten sposób przyrządzanie posiłku nabiera posmaku przygody, a może nawet gry fabularnej. Po opanowaniu potrzebnej terminologii, możemy zagłębiać się dalej w wiedzę, na temat tego, jak się gotuje, co z czym i kiedy. Można też odważyć się na pierwsze konwersacje w eko slangu, np.:

„Pełne ziarna zbóż i kasze przyrządzam bez soli, z dodatkiem kombu albo wakame.”

„Dopiero na talerzy przyprawiam gomasio. Gomasio własnego wyrobu oczywiście. „

„Jaś uwielbia galaretki warzywne z agarem. „

„Do naleśników używam tylko melasy. Hania za nią przepada.”

itd.

Nie od razu Rzym zbudowano.

Pod żadnym pozorem nie przyznawaj się, że twoje dziecko nie tknęło jeszcze żadnego z twoich obiadów i podejrzewasz, że przerażona babcia dokarmia wnuczka parówkami i kaszką. Trzymaj się planu, przepisz dziecko do prywatnego przedszkola z odpowiednią dietą, poproś o podwyżkę w pracy i zatrudnij kogoś do przyrządzania posiłków w domu, bo sama raczej nie dasz rady. Ewentualnie odpuść na chwilę, zabierz dzieciaka na lody (albo przynajmniej sorbet), spokojnie zastanów się jakie są priorytety żywieniowe całej rodziny, zacznij powoli, np. od wyłączenia cukrów lub zastąpienia mlecznych słodkich deserków płatkami. Gwałtowne przejście na eko grozi efektem ekojojo.


4 responses to “Od dziś jestem eko

  • alicja

    Świetne!
    Jak blog trochę urośnie proszę o kontakt. Z chęcią opublikuję wpis na dziecisawazne.pl:)
    Pozdrawiam!

  • AlaBC

    Na szczęście nie stać mnie na bycie EKO i te wsztstkie BIO;)! Ale truskawki mam z własnej działki:)! To chyba już prawie EKO? Pozdrawiam Alabc

  • zgłodniała przez ten post;)

    to dosyć dziwaczne, że używanie produktów i przypraw, które nie są produkowane we własnym regionie, ba, w kraju (co to do cho’ery jest kombu?), ma metkę „eko”, bo to jest strasznie nie „eko”:/ oczywiście to nie przytyk do ciebie,tylko spokojnie, ale to bezsensownej terminologii i pustych słów-kluczy. fajnie piszesz:)
    ps. jeśli chodzi o ceny – kura niekarmiona sterydem nie urośnie tak szybko, jak kura nim karmiona, wobec czego ktoś, kto się nią opiekuje (bo przecież nie hoduje!), dłużej musi czekać na zarobek. hodowca nieeko sprzeda 5 kur, a hodowca eko tylko pół kury dziennie, a też wyżyć musi. poza tym, hodowanie eko to nie jest po prostu niekarmienie sterydem, jest szereg przepisów, do których się trzeba stosować, by mieć certyfikat. taka żywność musi być droższa od „przemysłowej”, ale fakt, że ceny są niebotyczne…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: