Mama wraca do pracy (z dedykacją dla Efy)

Wstaje w środku nocy, śpiąc brnie do łazienki w m3 jakby to była kobieca wyprawa na Kilimandżaro.  Doprowadza się do wyglądu. Zmywa z siebie Tę co wstaje w nocy pięć razy. Robi z siebie Tę co do pracy wraca. Budzi Jego, budzi dzieci. Nie ma czasu na przytulanie, ledwo jest czas na to, żeby się nie pożreć, nie poobrażać, nie poturbować.

Jedzie korkami, a myśli:  a Mała jak przedszkolu, a szkarlatyna panuje, a glut, a alergia, a zaległa wizyta u psychologa. A niania do Młodszego, a czy da radę, a czy on zje, a czy nie będzie chciał to a tamto, a czy nie zapłacze. A czy On zdąży Małą odebrać, a czy go w pracy nie zatrzymają jak w czwartek. A czy ona, matko najświętsza nie zapomniała czegoś?!  Nie, wszystko jest. Żeby tylko telefonu do laktatora nie podłączyć w tym zamieszaniu.

Im bliżej pracy, tym ona myślami dalej od domu: a czy jej biurko, a czy jej komputer, a czy koleżanka zauważy, że manicure nie miała od roku? A czy schudła już? A czy da radę ogarnąć?

Wchodzi przez szklane drzwi.  Rozgląda się.  Ktoś się wita z nią uprzejmie jej imieniem prawdziwym, a nie pseudonimem „mamo”.  Ona wie, że się tu naharuje, że się nadenerwuje (wydzwoni do domu, do męża wszystkie swoje darmowe minuty).  Będzie zasypiać na stojąco, będzie zużywać rezerwy energii nie wiadomo skąd jeszcze wykrzesane.

Tym razem jednak dostanie za to pensję!


One response to “Mama wraca do pracy (z dedykacją dla Efy)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: