Plac zabaw

Zadarł głowę i wtedy ją zobaczył . Wisiała wysoko nad nim, na najwyższej linie. Tam, gdzie on jeszcze nigdy nie dotarł.

Miała może trzynaście lat. Różowa kurtka, ciemny kucyk, duże okulary, guma do żucia, donośny głos („taaatoo, zobacz gdzie jeestem!”).  Zamarł oczarowany. Otworzył oczy, otworzył paszczę, zacisnął pięści. Nigdy nie widział czegoś tak cudnego w swoim trzyipółletnim życiu.

Kiedy dziewczynka, szybko jak małpka, zsunęła się po linach, po prostu pobiegł za nią. Po drodze pokonał kilka przeszkód, na które wcześniej sam nie właził. W końcu dopadł karuzeli, na której siedziała. Siadł naprzeciwko i patrzył. Nie gadał (a zawsze gada), tylko patrzył.  Ona strzeliła uśmiechem zza okularów.  Zakręciła karuzelą używając swoich długich, bosych nóg.  Raz, drugi, jeszcze szybciej. Potem zeskoczyła i pobiegła. On wygramolił się najzgrabniej jak potrafił i, potykając się, pognał za nią. A oczy miał naprawdę nieprzytomne.

Znalazłam go w końcu na środku placu zabaw. Stał w miejscu i, metr po metrze, skanował przestrzeń wokół. Nie było jej na zjeżdżalni, na huśtawce, nie wspinała się po drabinkach. Żadna z różowych kurtek nie należała do niej.  Westchnął głęboko.

„Mamo, widziałaś moją kruszynkę?”

(??!!!)


2 responses to “Plac zabaw

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: