Będą ci zawsze mówić, co masz robić

Nosiłam młodego na rękach, aż mi mięśnie wiotczały. Mówili: nie noś. Tuliłam, huśtałam, kołysałam. Mówili: nie kołysz, nie huśtaj, bo się przyzwyczai! Karmiłam, kiedy chciał – łapali się za głowę, bo miało być co trzy godziny. Zasypiał przy piersi – załamywali ręce. Spałam z nim. Mówili: nie śpij, bo zadusisz, bo niesamodzielny będzie, bo nie będzie umiał tego i tamtego. Stałam nad jego łóżeczkiem wieczorem nucąc pięćdziesiąty raz kotka, króla i księżyc, aż mi te cholerne drewniane barierki wrastały w przedramiona. Ale jakoś inaczej nie umiałam. Pamiętam tylko poczucie totalnej niekompetencji w starciu z intuicją. No, nijak nie potrafiłam dziecka samodzielności nauczyć. Grzech nadopiekuńczości wisiał nade mną niczym stygmat.

Teraz za to słyszę: noś dziecko, karm dziecko, huśtaj ile wlezie, śpij z dzieckiem. Zwariować można. Macierzyństwo jest chyba najbardziej dynamiczną dziedziną nauki! Wszelkie szkoły i religie próbują ugrać coś dla siebie. Tylko, że coraz trudniej siebie dosłyszeć w tej kakofonii porad i opinii. W telewizji śniadaniowej rodzicielstwo bliskości, a w popołudniowej wojskowa niania. Matki uległe versus matki wyrodne. Najlepiej razem w jednym programie, żeby się zrobiło jak na ringu, to i oglądalność podskoczy. Tematem dzisiejszego programu jest: czy kochać męża bardziej niż dziecko czy dziecko bardziej niż męża – mówią nam o tym znane aktorki…

Uff…

O drugiej w nocy budzę się – przy łóżku stoi zjawa wysokości jeden metr. Ma ze sobą dwa duże pluszowe psy, jednego tygrysa i zieloną żmijkę. Czyli zestaw nocny.

Młody oświadcza sennie: „dołanczamy”.

Pakuje się do łóżka wraz z zestawem. Jest dość ciasno. Jest ok.

I w końcu nie wiem, czy jesteśmy tą patologią czy nie.


12 responses to “Będą ci zawsze mówić, co masz robić

  • Monika

    Nam kobietą ofiarowano intuicję by dostrzegac rzeczy takimi jakie są. I nic nam nie zrobią kolejne szkoły rodzicielstwa. Noszę, kołyszę, spię z córką mimo, ze niektórzy i dziś mówią „nie rób tego”. Ja wiem lepiej. Jestem mamą.

  • Mama G.

    Fantastyczny tekst! Gratuluję🙂

  • kkk

    hehehe bardzo fajny tekst!!!

  • niewiem

    „Ja wiem lepiej. Jestem mamą.” – obawiam się, że wszelkie patologiczna matki też tak myślały… Prawda jest taka, że wy jako matki i tak będziecie musiały wziąć na siebie odpowiedzialność… obwinia was za każde zło i czasem zapomną klaskać jak dziecko będzie dobre. Jako chłop, co niewiele wie o rodzicielstwie sądzę jednakowoż, że wiedza nie zaszkodzi, a intuicja może pomóc.

  • MamuśkaMartuśka

    Jeśli Wy jesteście patologią, to my też. Patologia z miłości, jest jednak chyba lepsza niz z braku miłości…Ja kochać będę, tulić, głaskać i nosić też. Bo tak mi podpowiada moja być może patologiczna intuicja. A ciociom dobra rada mówię NIE!!!

  • AlaBC

    Kocham taką patologię! Jedna sztuka(6lat)śpi z nami, druga sztuka(lat3)przychodzi na”dokładkę”! Mogę zapewnić, że nie trwa to wiecznie sztuk dwie(16i18lat)już od bardzo dawna śpi we własnych łóżkach! No chyba, że trafi się jakiś mocny horror to po oglądnięciu takiego sztuk(16lat)w łóżku na jakiś czas przybywa ;)hihihi na szczęśie mąż zrobił wielkie łóże 2mx2m i jakoś się mieścimy🙂 pozdrawiam Alabc

  • paczucha

    Brzymi to raczej bardzo mile:)) A kysz z patologią.

  • Świat mamy

    Fajny tekst!:)
    Ja nie mogę czasami – a nawet bardzo często – oglądać tych telewizji śniadaniowych… Kosmiczne pierdoły i kosmiczni eksperci… No ale cóż.
    A co do rad. Trzeba słuchać tylko siebie, bo można zwariować! Ja już przestałam czytać poradniki, mamine gazetki i dopiero jak już naprawdę nie wiem co i jak robić – pytam🙂 pozdrawiam
    http://www.swiatmamy.blogspot.com

  • Magdawro

    „Ja wiem lepiej. Jestem mamą.” W zasadzie się zgadzam. I też zdaję na intuicję, mimo, że posiadam i kiernkowe wykształcenie. Dziecka z łoża nie wyrzucam(a to już 3 sztuka – tamte same w odpowiednim czasie się wyniesły;) I zostawiając w spokoju patologię stwierdzam, ze trudno jest znaleźć złoty środek i tak do końca podążać za dzieckiem, nie zapominając o sobie i swoich potrzebach. Za dużo się napatrzyłam na wychowawnych sobków, narcyzów albo inne wynalazki, uszczęśliwiane przez rodziców, którym się zdaje, że świat jest po to, by ich pisklętom nieba przychylić….

  • OlaC

    i moje śpi z nami. nie od początku, jakoś tak w trakcie wyszło. widok śpiącej małej pyzatej paszczy obok mojej twarzy, w nocy, grzeje serce, jak nic innego…
    czy wiem lepiej, bo jestem matką? nie wiem. ale wiem, że warto obserwować dziecko i podążać za nim. ono samo wskaże, kiedy skończyć karmić butelką, kiedy smoczek niepotrzebny itp.
    ufam mu i tyle🙂

  • natalia

    Rewelacja, ja też tulę, noszę i biorę do nas do łóżka, jak kwili lub stęka. I jest dobrze – coraz lepiej. I wcale nie wymusza na nas Synek niczego🙂 Super tekst!

  • Karolina

    🙂, ja jestem gdzieś pomiędzy wiedzą i intuicją. moje dziecko doskonale wyczuwa kiedy jestem gdzie. tak więc nie odpuści żadnej chwili słabości. albo automatem bez umycia zębów kitra sie do mojego łóżka albo grzecznie idzie spać w swoim łóżeczku, bo czuje że dziś to nie przejdzie. Czytałam, bla,bla, że brak konsekwencji jest zgubny przy wychowywaniu dzieci. No to zobaczymy. Ja się niestety już raczej nie zmienię.

    W sumie to można powiedzieć że jestem przecież konsekwentnie – niekonsekwentna!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: