Rocznica

– W małżeństwie, rozumiesz… – Dana się nie śpieszy, waży swoją wypowiedź, kryguje się, choć wie, że jej imponujący staż małżeński daje jej pewną wiarygodność w tych kwestiach – najważniejsze jest… nie zakochać się w kimś innym.

Wypuszczam z płuc wstrzymywany oddech. Nie wiem, czy żartuje czy co. Nie, nie żartuje.

– Bo widzisz, na ten przykład – Dana nie przejmuje się zupełnie moją zawiedzioną miną  – idę wczoraj do kina. Jest środek dnia, pada deszcz, w kinie jest pusto, fajnie, przytulnie… (wtrącę tylko, że Dana ma dzieci w wieku szkolnym i posadę kierowniczą, która pozwala jej na wychodzenie z biura w godzinach pracy) W tym kinie przy kasie jest tylko jakiś Facet. Wyższy ode mnie! (To zdanie Dana wypowiada z zachwytem, bo, jako była koszykarka, rzadko spotyka mężczyzn wyższych od siebie). Facet uśmiecha się miło. Wymieniamy dwa zdania o psiej pogodzie. Bla bla. Na zewnątrz naprawdę leje. Na ekranie komputera kasjerki widzę, jak facet wybiera sobie miejsce. Piętnaście ef.

Dana uśmiecha się. Nie musi kończyć tej historii. Rozumiem, że jako przykładna mężatka, kupiła bilet daleko od wysokiego gościa. Głównie dlatego, że już miała ten flirt w głowie, w brzuchu… Obcy, wysoki kinomaniak, z którym znalazła się zalanym deszczem kinie, był tym, czego szukała w filmie, a dostała w rzeczywistości. Dana szybko podcina przypadkowi skrzydła, zamyka się na przygodę, cokolwiek by nią było. Woli zobaczyć na filmie.

Choć pewnie na początku jej miłości do męża, facet mógłby siedzieć i pachnieć, wysyłać intelektualno-erotyczne feromony w jej kierunku i nic.

Myśląc o tej rozmowie, o tej dziwnej małżeńskiej samokontroli, przypomniało mi się, to co mi się już zapomniało. Że jak człowiek jest samotny, to przydarzają mu się te wszystkie śmieszne rzeczy: przypadkowe spotkania przeradzające się w długie znajomości, długie znajomości przeradzające się w przypadkowe romanse, rozmowy, nocne odprowadzania się, pocałunki.  Świty na moście, spacery po torach, wyznania na plaży i inne bzdury. Bardziej lub mniej złudne poczucie porozumienia z drugim człowiekiem.

A potem spotykasz kogoś, na kim chcesz zrealizować ten mit „na zawsze” i „nigdy cię nie opuszczę”. I szybciej albo wolniej zdajesz sprawę, że to nie jest takie hop siup. Że „nigdy” i „zawsze” znaczy właśnie nigdy i zawsze. Co cię podkusiło żeby to w ogóle komuś obiecywać?!

Siadasz więc dwa kilometry od wysokiego, choć przecież głupio byłoby wymagać, żeby ktoś to docenił. Popcornem zapychasz swoją ekscytację. Zaraz zobaczysz na filmie kogoś kto wykaże się totalnym brakiem kontroli, zakocha się w kimś drugim wbrew wszystkiemu i po mniej więcej 90 minutach i wielu perypetiach sprawa zakończy się happyendem. Za jedyne 25 pln pusta szczelina twojej duszy zapełni się poczuciem spełnienia. I to bez wyrzutów sumienia.


5 responses to “Rocznica

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: