Prawda oczami trzylatka

1.

Mamoo, zobacz, tutaj są dwa Murzyny!!

O boszsz! Faktycznie dwa Murzyny, między 3 a 5 rokiem życia, huśtają się z Młodym w czymś w rodzaju sieci pająka. Pragnę, żeby mój syn już przestał zwracać na to uwagę. Tak jak ja udaję, że nie zwracam. Choć przecież zwracam. Jednocześnie myślę, czy Murzyn to jest poprawnie powiedziane? Czarnoskóry? Afroamerykanin? Afropolak? Może jednak zmieńmy temat.

Murzyny żyją w Afryce! – chwali się swoją wiedzą Młody.

– Jak widać, nie tylko – mówię ostrożnie, uśmiechając się przepraszająco do dzieciaków, sorki kochani, my znać tylko Bambo…

– Tylko i wyłącznie! Tylko i wyłącznie! – skanduje moje słodkie dziecko. Przez chwilę myślę o tym, że każdy skinhead był kiedyś małym słodkim dzieckiem z przydługą grzywka i robi mi się źle. Ściągam Młodego na ziemię (dosłownie i metaforycznie).

– Nie można tak mówić.

Dlaczego?

– Bo to nieprawda. Ludzie o ciemnej skórze mogą mieszkać wszędzie.

Czuję opór masy.

– Tylko w Afryce, tylko w Afryce. Wiem to. Wiem to.

Młody nie rozumie. Trzeba by odpuścić i wrócić do tego później, ja jednak zbyt się obawiam o uczucia tamtych.

– Nie chcę tego więcej słyszeć!

Błąd! Błąd! Wyją syreny alarmowe! Młody zaplata ręce na piersi.

– Nie lubię Murzynów!!

No i masz! Wracamy do domu. Ja z poczuciem totalnej porażki, on absolutnie pewien, że Murzyni to psujzabawy.

Kilka dni później widzę, że gania się po podwórku przedszkolnym z czarnoskórym Aleksem.

– No i co? – pytam – czyli jednak lubisz dzieci, które mają ciemną skórę?

– Coś ty, mama! Aleks nie ma ciemną. On ma czekoladową.

Osz ty! Takie to było proste!

2.

– Mamo,  ja nie chcę siadać na fotelu Lorda.

Lord – kochany, wielki, nieco zeschizowany pies żył z moimi rodzicami przez piętnaście lat. Zdechł kilka miesięcy temu pozostawiając wszystkim ranę w sercu.

– Lord nie żyje, możesz siadać.

– Nie żyje?? Ale babcia mówiła, że on śpi.

– Lord umarł. To nie to samo.

– Na zawsze umarł?

– Na zawsze.

Młody zachmurzony.

– I nigdy już tu nie siądzie?

– Nigdy.

Młody podchodzi powoli do fotela, główka spuszczona. Czuję jak mnie ten szew po ranie w sercu ciągnie.

Nie chcę siedzieć na fotelu Lorda – powtarza Młody cicho.

– Czemu? – mam ściśnięte gardło.

Młody wzdycha głęboko. –

– Bo ten fotel śmierdzi.

3.

– Tato! Tato. Zobacz jaki stary staruszek!

Staruszek zbliża się żwawym krokiem, bo wcale nie jest takim znowu staruszkiem. Mijając Młodego, uśmiecha się.  Młody się  nie uśmiecha. Patrzy tylko smutno i głośno mówi do swojego taty.

– On niedługo wyginie.

Naprawdę bardzo Pana przepraszamy.

Advertisements

16 responses to “Prawda oczami trzylatka

  • lucyferka

    O rany, już się zaczynam bać tekstów mojego młodego. A teraz musiałam dusić śmiech przy wyginięciu bo L. śpi.

  • domnie

    ha ha ha! bój się bloga, w dzieciach jest szczerość nie do okiełznania. moja mała cały czas zaczepia na ulicy ludzi i pyta „dlaczego jesteś taki gruby?”, albo „czemu masz taki wielki brzuch?”

  • Monika

    Dzieci są prawdziwe. Szczere. One mówią to, co myślą. Są spostrzegawcze a ich wnioskowanie zadziwiające

  • Szybko i z fasonem

    „Czuję jak mnie ten szef po ranie w sercu ciągnie.”
    Hmmm… Mam nadzieję, że to szew ciągnie 🙂
    Choć nie powinien 🙂

  • koziołek tusk

    Spokojnie, spokojnie, zrobi sie w szkołach tresurkę a media pomogą i niedługo nie bedzie ani Żydów ani grubych ani czarnych ani nawet kobiet i mężczyzn: bedą tylko doktory burskie i ojcowie mateuszowie.
    ą, ę, ą, ę, ą, ę, ą, ę

  • MamuśkaMartuśka

    Jest i coś wesołego:-)Bardzo dobry post. Uśmiałam sie po pachy. Dzieciaki są boskie, właśnie przez tą ich szczerość…

  • tabletka_bez_krzyżyka

    Dziękuję bardzo:) Przeczytałam właśnie cały Pani blog. I doszłam do wniosku, że swojego jendak nie założę. Po co drugi raz opowiadać to samo. Zwłaszcza, że może się nie udać tak dobrze ubrać mojego matkowania w słowa. Dziękuję za czas – zaoszczędzony i ten ukradziony dziś, i w kolejnych dniach. Cała przyjemność po mojej stronie:))

  • sade

    Nie ma tu księgi, więc wpiszę się w komentarzu pod ostatnią notką – Twojego bloga miałam już okazję poznać – kilka notek ktoś gdzieś w necie promował, a ja czytałam, nie wiedząc nawet co 🙂 Tym razem znalazłam, zarzuciłam kotwicę i przeciągam sznureczek do siebie 🙂 licząc, że nic przeciwko nie masz 😉 Podczytywać będę w wolnych chwilach 🙂

    Matka prawie dwójki 😉

  • tylkospokojnie

    Dziękuję Wam wszystkim za obecność na blogu. Zapraszam.

  • Mama Julisiaczka

    Dzieciaki mają kompletny, ale to kompletny brak hamulców…i za to je uwielbiam:) Bo nie raz powiedzą coś, co sama chciałabym powiedzieć, lecz nie wypada:)

  • korbka

    No super!!! Nic dodać, nic ująć – to po prostu tak wygląda. Czyta się to z dużym uśmiechem na ustach, ale w rzeczywistości, wiem coś o tym, czasem rodzicom nie jest do śmiechu. Murzyni, grubi, starzy, niepełnosprawni – na świecie aż się roi od potencjalnych trudnych „pytań nie do odpowiedzi”.
    Pewna koleżanka – pani psycholog – kazała mi nie wstydzić się za swoje dziecko w takich właśnie sytuacjach. I tego się trzymam.

  • MagdaK

    Wspaniałego masz syna 🙂
    Lubię Cię czytać, choć chwilami jesteś mi bardzo odległa. Ale są chwile kiedy trafiasz w moje sedno. I dla tych chwil poświęcić warto jedyne wykradzione parę wieczornych minut.

    Zapraszam też tu marekkoparek.blogspot.com – to świat widziany oczami mojej 3latki
    zawsze warto trochę się uśmiechnąć 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: