Moje wakacje

Moje dwie nogi. Moje. Mój ból w nogach. Mój. Mogę nie iść, mogę iść. Mogę usiąść. Mogę zmienić zdanie. Mogę mówić, ale mogę nie. Jeśli coś powiem, to dlatego, że miałam coś do powiedzenia. Jeśli nie powiem nic, nie nastanie krępująca cisza. Mogę mieć w dupie królową i jej całą gwardię. Mogę robić zdjęcia dziurom w jezdni. Mogę zasnąć na trawniku pod najwspanialszym muzeum Europy i nie wejść do środka. Mogę oszczędzać na prezenty, ale niestety właśnie je zjadam w tajskiej restauracji. Zielone chilli pali mi usta, język i żołądek. Mój żołądek. Więcej chilli. Nic ode mnie nie zależy. Nie ma znaczenie, czy wysiądę tu czy tam. Rozpłynę się w tłumie i nikt nawet nie zauważy, że byłam. Nikt na mnie nie czeka. I ja na nikogo nie czekam. Otwierają się drzwi, zamykają się drzwi. Następna stacja – jakaś tam. Kanałami, żeby mnie świat nie dorwał, wożę się po wielkim mieście. Opieram głowę o szybę. Kołysze mnie, kołysze. Nie doszukam się w sobie ani ziarna tęsknoty. Nawet okruszynki. Jakby to uczucie w ogóle nie istniało. Za mną też pewnie nikt nie tęskni. Za monsterem, w którego się zamieniam. Za wiedźmą wszystkoczepną. Wcale mnie to nie martwi. Wy nie wiecie, jaka jestem fajna. Jaka jestem zajebista. Moje dwie nogi. Moje dwie ręce. Moje jedno zaniedbane ego.


3 responses to “Moje wakacje

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: