Graciarnia

Człowiek nazbiera tych gratów. Potem nie ma co z nimi zrobić. Fortepian służy za komodę. Stoi cicho od lat, przyszpilony zdjęciami w ozdobnych ramkach. Na sztalugach wiszą ciuchy. Już nic nie widać spod sterty szmat. Płótna na blejtramach pochowane pod łóżko. I jak tu pod łóżkiem odkurzyć? Ciągle żal to wywalić. Farby wyparowały. Glina zaschła na kamień. Nuty pożółkły. Książki, listy i stare notesy udało się jakoś na pawlaczu upchać. Taras, co miał być ogrodem, jest składem na rowerki i hulajnogi. Przewodnik po Meksyku, co to go razem kupiliśmy, podpiera szafkę na buty, bo się huśtała. Baletki mole zżarły. Głos, co miał śpiewać, czasem tylko się na wolność wyrwie, przy kołysance. Mamo, jak ty ładnie śpiewasz. … Śpij już.

Jak to się stało? Kiedy to się zadecydowało? Jakim cudem kiedyś wiedziałam, a teraz nie wiem. Kiedy się tak zakurzyłam? Walkowerem oddałam. Focha strzeliłam. Kiedyś wiedziałam, kim chcę być. Dziś wiem tylko, że jestem kimś innym. Wielkie mi halo. Nie ja pierwsza.

Maya mówi, że w każdy piątek chodzi na grę nauki na gitarze.

Mało się nie opluję z radości, bo ona ma słuch taki sobie. Dlaczego, pytam.

Bo zawsze chciałam się nauczyć grać na jakimś instrumencie.

I tak się przecież już się nie nauczysz.

No, całkiem się nie nauczę. Ale to nic. Przyjemnie jest grać. Słyszeć, jak się dźwięki coraz to bardziej się udają. Moje własne. I rozmawiać o muzyce lubię. Może bardziej rozmawiać niż grać. Rozumieć, czemu coś następuje po czymś. To są rozmowy ważne, istotne…

Rozmowy o muzyce są istotne??

Tak.

Nic nie mówię. Nie mam siły zapisać się już na żadne zajęcia dla początkujących. Zawracanie głowy. Odwracanie uwagi od przykrej konstatacji, że oto jestem w połowie drogi. Ja. Człowiek nikt.

Wyciągam te zakurzone płótna, a na nich się robi normalnie słono wodna abstrakcja z łez i glutów. Gdyby komuś chciało się kiedyś analizować, co autorka obrazu miała na myśli, to podpowiem. Chodziło jej o to, że sprawy jednak wyglądają inaczej, niż sobie to wyobrażała. I że całkiem nie wiedziała, co dalej.


7 responses to “Graciarnia

  • Okruchy

    Ale dlaczego tych wszystkich cudownych sprzętów nie używasz? Jak się ma dzieci, to już nie można tworzyć, bawić się, cieszyć – planować, dać się zaskoczyć, będąc ciągle w drodze? Jaki to musi być niezwykły widok: mama zajęta sobą, coś maluje. Co zrobią dzieci? Siądą obok i będą bazgrać na swojej kartce, żeby być tak wspaniałym jak mama.

    Z autopsji piszę. Musiałam się nauczyć cieszyć sobą, bo też wydawało mi się, że matki już tylko gotują i siedzą na placach zabaw.

  • MamuskaMartuśka

    Nie wiem kim jesteś, ale uwielbiam Cię. Za tę bliskość myśli i odczuć…

    To już nas jest dwie, co nie wiedzą…;-(

  • natalia

    A ja się zgadzam z: „Nie mam siły zapisać się już na żadne zajęcia dla początkujących. Zawracanie głowy. Odwracanie uwagi od przykrej konstatacji, że oto jestem w połowie drogi”… Choć mam dopiero 29 lat😉
    Ale cóż – teraz moja droga jest inna – z i dla Tadka (4 m-ce) i piękniejszej nie znam🙂

  • AlaBC

    Ja też już nie wiem…;-(

  • kass

    ej to ja piszé, czy mi sie sni ze ktos pisze za mnie, czy to ktos obcy a taki sam, nie do wiary

  • Just me

    Za to teraz piszesz. A Twoje pisanie porusza i wielu zastanawia się, nie tylko nad tym, co Autorka miała na myśil, ale i nad swoim życiem. To bardzo dużo. I nie każdy tak potrafi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: