Nie kumam, nie usypiam, nie gotuję

Niestety koniec miłych temacików na druciku, obrazków umorusanych chłopców i bosych dziewczynek, kolorowych jarmarków i zegarków.

Będzie niemiło – kto na urlopie, niech odpuści, niech kliknie w krzyż na drogę w prawym górnym rogu.

Przyznaję się do uczuć bardzo niedobrych. Moja wina. Przyznaję, że doświadczyłam fali matriarchatu. Aż mi tchu zabrakło.

Przywalił we mnie matriarchat w wydaniu control freak. Listy zakupów, pory jedzeń, spań i kąpań. Fochy i srochy. Plany, pakunki i trasy. Traktowanie ojców, jakby byli niedorozwinięci i nie potrafili położyć spać dziecka.

Ja rozumiem… ja nawet przyjęłam, że taki stan rzeczy może się utrzymywać do jakiegoś wstępnego ogarnięcia niemowlęcia. No, powiedzmy do lat dwóch. Ale później tata da radę. Nie zrywaj się więc jak opętana na każdy jęk, nie wznoś oczu, nie mlaskaj, nie wdychaj. Nie umykaj chyłkiem, jak nadobna służąca, jak kopciuszek przed północą. Zawodowo – nauczycielka, dziennikarka, lekarka, na wakacjach – mamusia, żonusia. A efekt taki, że ojcowie żyją w przekonaniu, że oni nie muszą nic, przynajmniej dopóki matka jest w promieniu kilometra. Że ona się wszystkim zajmie. Wzdychnie, chychnie, ale zrobi. Bo zrobi. A on się budzi skoro świt o dwunastej, potyka o własne dziecko i oświadcza, że coś by zjadł. A co ma robić, skoro jest na wakacjach?

Mówię jej: zostaw, ostaw, niech on pobruszy. On umi. Ale to ona nie umi. To jest większy problem. Czy tu chodzi o kontrolę? Może o jakąś rangę, jakąś hierarchię w tym związku? W tym świecie bez sztywnych zasad? Może to jej potrzebne do osadzenia się w życiu i w roli. Ale skoro tak, to po co cały ten ambaras z równością płci? Po co?!

Z ulgą wracam do rzeczywistości, która wymusza pójście kobiet do pracy, delegowanie obowiązków i rozmowy o poważnych wydarzeniach w tefauen . Wygląda na to, że zmęczony matriarchat też z ulgą. Nic nie rozumiem. Nic, zupełnie nic.


7 responses to “Nie kumam, nie usypiam, nie gotuję

  • grypa

    Mój mąż umi. Wykąpać, nakarmić, a nawet przygotować wieczorną strawę dla syna. Mój problem polega na tym, że ja muszę upewnić się. Telefonicznie.

  • Greta

    Też miałam ten problem na początku, ale minęło czasu mało wiele (1.5 roku) i wierzę, że tata równie dobry jak mama (a czasem i lepszy). Polecam wszystkim:)

  • Mama Julisiaczka

    Bywa różnie. Najczęściej to my same doprowadzamy do takiego stanu, często nieświadomie. No bo tatuś w pracy, przychodzi zmęczony, trzeba dać mu spokój…I on potem pojęcia nie ma ile jest roboty przy dziecku. Zderzenie z rzeczywistością następuje gdy z jakichś przyczyn to on musi zająć się na trzy godziny dzieckiem. My wracamy i zastajemy na miejscu mieszkania plac boju, a maluch wygląda jak dziecko wojny. Na szczęście nie leje się krew:)
    Chłopa trzeba zaprawić do roboty od początku, bo przecież mama też wróci do pracy i będzie robić po trzy etaty na dobę, jeśli mąż nie pomoże w domu i przy dziecku.

  • Okruchy

    Świetnie, kwintesencjonalnie rzecz ujęłaś.

    Czuję temat bardzo podobnie, czasem mam wrażenie, jak matki jedna przed drugą pocą się, by pokazać, jakimi są dobrymi, troskliwymi matkami. Taki macierzyński wyścig szczurów.

    Ciekawe pokolenie nam rośnie, eugeniczne pokolenie superbobasów na krótkiej smyczy oraz ojców-kastratów.

    • tylkospokojnie

      Tym razem to ja się cieszę, że Wy też tak myślicie. Że „kobiety” to nie jakiś monolit, do którego się trzeba modlić jak do jakiegoś zmarłego bohatera. Że ta opresyjność wżarła się w matki, że już same się szantażują, same się umęczą. Nie wiem, co robić, nie wiem, co robić. Krzyczeć o tym czy odpuścić??

  • Karolina

    dla mnie matka to „rzecz” świeta jednak (myślę tu o mojej Mamie a nie o sobie-mamie )
    Żadne równouprawnienie nie zmieni tego, że najcichszy płacz dobiegajacy z pokoju dziecinnego wyrywa ze snu matkę podczas gdy tatus smacznie chrapie. nie można go tego nauczyc, czysta biologia, natura. Nasze predyspozycje sa różne dlatego łacyzmy sie w pary aby nasze role sie dopełniały. czy nie?
    Poszłybyscie do łóżka z papcią upaćkanym przecierem z dyni który własnie skończył karmic dzidziusia?

    strasznie prostacko mi to wyszło nie do końca to miałam na mysli nie umiem tak ująć myśli jak tylkospokojnie:((( help

  • MamuskaMartuśka

    Jak, kiedy mi się włącza takie coś – walczę. I zwalczam. I mówię sobie – egoistką bądź trochę, o sobie babo pomyśl. Nie musisz wszystkiego kontrolować. Zrób sobie wolne bo zwariujesz, a komu na co matka zwariowana. Olej na chwilę dziecię, dla dobra dziecka…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: