Sex sells

Oglądanie tego serialu ma w sobie coś grzesznego.

Coś perwersyjnego.

Te sprawy, te emocje w polskiej telewizji nie istnieją. Ba! One nawet w polskiej literaturze nie istnieją.

A w ludziach tak. W ludziach tego pełno.

Nowy Jork, Madison Avenue, lata 60te. Pięknie sfilmowane i szczegółowo udokumentowane życie pracowników agencji reklamowej. Mężczyźni pracują w ciekawej pracy, a kobiety w nieciekawym domu.

Są jeszcze sekretarki. Sekretarka, jak wiadomo, to taki trochę podwójny etat.

Kobiety są rolami, a mężczyźni są ludźmi. Kobiety są zdefiniowane, a mężczyźni poszukujący. Kobiety duszą się w gorsetach, w maskach z pięknych fryzur, w czerwonych szminkach. Gotują się wewnątrz, niczym ekskluzywne samowary.  Żonie nie wypada nosić seksownego kostiumu kąpielowego, ponieważ wygląda „desperacko”. Kochanka zawsze i tylko będzie kochanką, Matka matką.

W tym świecie, tak bardzo po męsku urządzonym, kobieta nie może być szczęśliwa. Ponieważ wszyscy bohaterowi tego świata zostali ulepieni z gliny, która już zaschła.

Oglądając, ma się wrażenie, jakby wszyscy – od scenarzysty do oświetleniowca – byli do końca skoncentrowani na psychologii bohaterów. Jakby mieli uzgodnioną jedną podstawową zasadę: PRAWDA NIE JEST JEDNOZNACZNA. Dusza człowieka jest tajemnicą. Bohater nigdy nie jest zły ani dobry.

W MM nigdy nic nie jest powiedziane wprost, ale relacje między bohaterami są napięte do ostateczności. Oni tylko jarają, piją i patrzą w okno. A ty, jak dziecko, wiercisz się krześle. Co będzie dalej? Co będzie? A tu przecież prawie nic się nie dzieje. Jacyś klienci, jakieś sprawy, spojrzenia, niedopowiedzenia.

Można lubić bohatera, która zdradza swoją żonę, swoją rodzinę, który kłamie w żywe oczy, bzyka się na prawo i lewo, a z dziećmi widuje się pięć minut dziennie. Można podążać za nim w ogień. Nie dlatego, że ma złą żonę, jakby to usprawiedliwił polski scenarzysta.Dlatego, że ty też chcesz, żeby wszystko ci było wolno. Chcesz mieć prawo do szukania miłości. Chcesz nie czuć wyrzutów. Rozumiesz go. Kurczę, naprawdę go rozumiesz.

Można kochać bohaterkę, która rodzi dziecko i oddaje je. Nie dlatego, że jest alkoholiczką, jakby napisał polski scenarzysta wzorując się na programie „Uwaga”, hak mu w smak!! Oddaje dziecko, bo nie kocha tego, który ją zapłodnił, bo chce innych rzeczy w życiu. Jej matka i jej siostra nie są dla niej wzorem. A ty masz w sobie tę cząstkę, która ją rozumie.

„Jednego dnia jesteś tam…

a potem, niespodziewanie…

jest ciebie mniej,

i zastanawiasz się, gdzie ta część zniknęła,

czy jeszcze gdzieś żyje poza tobą.

I ciągle myślisz..

może ją jeszcze odzyskasz.

A potem uświadamiasz sobie…

że przepadła.”

Do prawdy o bohaterach MM możesz się tylko przybliżać. Jeśli ktoś mówi, że kocha, jest w tym zawsze szczelina nienawiści. Jeśli czymś gardzi, to dlatego, że jednocześnie tego pożąda. Rzeczy, których pragniesz najmocniej, kosztują cię najwięcej. Czasem cię niszczą: twój mąż i żona, twoje dzieci, ale też twoja wolność, twoje kochanki. W MM wszyscy są uwikłani w sprzeczności między instynktem a normą. Między tym czego chcą a co mogą mieć. Między pragnieniem bycia dobrym człowiekiem a koniecznością łamania zasad, które ich uwierają.

A jak kogoś nie przekonałam, to są jeszcze:

– fantastyczne zdjęcia

– najlepsze aktorstwo

– obsypana nagrodami scenografia

-wspaniałą warstwa dokumentacyjna tego okresu, dotycząca: obyczajowości, początku reklamy na świecie, mody i wzornictwa


3 responses to “Sex sells

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: