Grupa docelowa jakiegoś fajnego produktu

Taki portret wspólny mój i nie tylko.

Dzieciństwo w blokowisku, w chowanego w piwnicy. Rodzicielstwo nie bliskości, lanie i kochanie.

(Mija kilka lat.)

Podstawówka, cycki, miesiączka.

(Mija kilka lat.)

Listy na papierze, płyty na adapterze, trzaskanie drzwiami. Wyrwać się stąd, wyrwać. Głupie miasto. Miłość. Bum. Bach.

(Mkj)

Warszawa da się lubić. Cuda wianki, pióra w dupie. Sklepy nocne, maria huana. Studia jakoś się w to upchło. Miłość. Trach i ciach. To nic. Obejdzie się. Zabawa na całego. Mamo, tato. U was w mieście śmierdzi, jedzie trupem na ulicy.

Nowe jorki, amsterdamy to jest życie, to jest to.

Noga w gipsie po pijaku.

(Mkj)

Stolyca bierze, co chce. Bilet cztery zeta, jogurt sześć, ale za to eko. Pod moim blokiem rosła eko pietruszka, baranie. Do pracy godzina w te a druga wewte. Dziecko marnowane w korku. Nie znam sąsiadów, nie ma kogo zapytać, jak leci. Ale widziały gały, co brały. Tylko nie przypuszczały, że to zdrapka pułapka. Pustak.

U nas dobrze wszystko. Mamy kredyty, które nas dyscyplinują i nie wyjedziemy do Peru, tylko nad morze, żeby jod był.

Mamo, tato, sory i pardon, u was nie jedzie trupem.  Żartowałam. Gówno wiedziałam.


5 responses to “Grupa docelowa jakiegoś fajnego produktu

  • nufre

    I dlatego po wielu latach, jak już mi się porodziły dzieci i priorytety zmieniły, wróciłam ro rodzinnego miasta.
    Strzałw 10. Jak ja mogłam stąd wyjeżdzać?!
    Nigdy więcej mieszkania w Warszawie.

  • deemka

    ja również powróciłam po 10 latach, tego zawisu życiowego we stolycy. jeszcze, jak studia były, to jakoś- siakoś dało się żyć, ale potem to już tylko pocieszanie się. a to drinkiem, a to ciuchem, a to innym czym. mimo, że nie wyobrażałam sobie codziennego odwożenia dziecka do przedszkol, szkoły, to wyprowadzając się na zadupie, bardzo żem ubolewała.
    dziś czuję się tu ok, brakuje sklepów i fajnych miejsc, a to, że wszyscy o wszystkich wszystko wiedzą, a jak nie wiedzą to dopowiedzą, stało się dla mnie normą i codziennie staram się być ponad to.
    dziś warszawa mnie przytałacza.

  • agakry

    mocny tekst. straszna gorycz. szkoda. ja jestem warszawianką od urodzenia i nie wyobrażam sobie życia gdzie indziej, choć trochę świata zwiedziłam i ludzi też trochę poznałam. to kwestia wyboru i chyba nie trzeba z taką straszną złością snuć uogólnień. każdy ma swoje preferencje i swoje potrzeby a duże miasto ma swoje zalety ale i wady, warto się zatem zastanowić, czy taki koktajl jest dla mnie zanim podejmie się życiowe wybory. a może warto jednak spróbować na własnej skórze…
    ale na pewno nawet w wawie można żyć spokojnie i powoli, tylko trzeba samemu odnaleźć swoją ścieżkę, która da szczęście, a nie pędzić z zahukanym tłumem. życzę Ci powodzenia i mam nadzieję, że znajdziesz swoje miejsce i szczęście (bez ironii).

    • tylkospokojnie

      Nie obrażam się na Warszawę, to jest chyba bardziej o tym, jak wyobrażenia się nie sprawdzają, jak niesprawiedliwi jesteśmy w swoich ocenach, jak się dobre obraca w złe, a złe w dobre. A złoszczę się tylko na siebie. Naprawdę. Dzięki. I zaglądaj:)

  • kaś

    lepiej bym tego nie ujęła! opis nadający się na jakiś felieton! zajeświetne! dacapo

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: