Dobre dni

Miałam dobry dzień.
W końcu wysłałam robotę, co miałam wysłać. Send. Kamień z serca.
Kupiłam piękne jajka na bazarze, pani mi zapakowała i zawiązała gumką.
Wzięłam dziecko na spacer do parku. Patrzyłam jak słońce grzeje go w czapkę z zygzakiem makłinem.
Podniosłam z ziemi liść.
Zjedliśmy smaczną zupę.
Znalazłam nawet czas żeby wyciąć z papieru tyranozaura rexa.
I przeczytać zaległy artykuł o niejakiej Elisabeth Badinter.
Miałam nawet czas żeby się nad nim zastanowić.
Wieczorem wyjęłam czyste dziecko z pachnącej pianą wanny.
Zmęczone i wdzięczne, że jestem.
Jak fajnie.
O tak, to był zdecydowanie dobry dzień.
Gwiazdki na niebie.
Światełka w oknach.
Kołysanka na ustach.

O tym, że ni chu chu.
Choćbym się starała i starała nie starać.
Nie ma takiej miarki, którą można by zmierzyć, jak bardzo jest mi dzisiaj smutno.

 


9 responses to “Dobre dni

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: