Proste

Wychowałam się w mieście o dużej stopie bezrobocia i grubym karku przeciętnego obywatela. W mieście tym istnieją pewne proste, niepisane reguły. Na przykład – w pewne miejsca nie chodzi się po zmroku. Nie szwenda się w nocy po ulicy, a jeśli się szwenda – to można się natknąć. Nie zaprasza się znajomych z innego miasta, żeby przyjechali w koszulkach „I love Kraków” i nie robi im się pub crowling. No, co wam będę tłumaczyć, po prostu nie.
Bandyci są bandytami. Czasem są twoimi sąsiadami, czasem taksówkarzami, a czasem kolegami z bloku. Jedziesz z nimi jednym autobusem, stoisz w kolejce na poczcie, nawet pijesz piwko przy sąsiednim stoliku. Ale nie zapraszasz ich na swoje urodziny do domu. I nigdy, przenigdy nie wchodzisz im w drogę, jak są naprani.
Nikomu też nie przychodzi do głowy pójść do bramy, gdzie gorzką amfę popijają podróbą koniaku i puścić im bańki mydlane. Nie wiem, czemu. Może dlatego, że policja ich nie pilnuje – pojawia się dopiero czterdzieści minut po zdarzeniu, jak poszkodowany jest już na stole operacyjnym u chirurga.
Prości ludzie z głupich miast nie wchodzą bandytom w drogę, a ich lewactwo jest zawsze koślawe i nieufne wobec dziwnych, niepragmatycznych zachowań wielkomiejskich idealistów.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: