Jak tu teraz siedzę i patrzę, i patrzę i siedzę, to widzę to jasno. Że rok temu a teraz to jest jednak różnica. Że wtedy byłam na bezludnej kanapie, pływającej w oceanie gnoju. W gnojówce kotłowały się głodne krokodyle. I wtedy wszystko chciało się napisać. Wszystko się przepychało do wyjścia i jęczało. Wiertło pracowało 24/7. Każdy krok, ćtap, ćtap, po rozmazanym syfie zostawiał ślad. Masz swój gordyjski węzeł i weź to se sama rozplącz. Albo se rozpłacz. Rozpłacz se na części pierwsze.
I to i to. I tamto. I jeszcze.

A teraz cisza. Najpierw zgrzytnęło i chrupnęło, ziemia się zatrzęsła, wiertło się wygło i stanęło w miejscu. W świętym temacie rodziny napisałam już wszytsko.

Rozważam, czy nie założyć nowej wersji bloga, na której będzie można poczytać z maluszkiem bajkę, zrobić must have eko bombkę i dowiedzieć się jak zrobiłam pure z zielonego groszku. Bo po co to pisać po raz kolejny?! Że lepiący się do moim palców talerz? Że ten gest zmywakowo-potulny? Że chcę umieć dobrze, a źle się robi. Przecież napisałam to już tyle razy, że nawet pobudziłam do działań prewencyjnych. Przyszło siedem maili od życzliwych znajomych i nieznajomych, żebym się wybrała do lekarza, tudzież pierdolnęła się z mostu i nie męczyła już buły. Bardzo dziękując, wracam do zmywania. Polewam ludwikiem swoje dejavu. Nic się nie zmienia. Może wysokość dziecka, które nabija mi teraz siniaki na biodrze, a nie na udzie. I to już. Wycieram, zamykam, chowam, trzaskam. Chłodzę się mineralną.  Nie chce mi się. Już nie mam siły o tym mówić.

Może trzeba się zmobilizować.

Idę, wychodzę, włos ma obcięty. Spotykam się, rozmawiam, piję i palę. Stoję pod sceną. Ja obserwator, potrafię czasem, jakże trafnie, opisać obcisłe pepe jeansy wokalisty, co śpiewa redemption song, ale nie żeby od razu coś. Zresztą to cover. Ja też jestem cover. Co za lapsus, co za paralela, metafora i w ogóle gomorra.
Stoję pod sceną. Myślę o tym, że emocje nie używane zanikają. Są eliminowane w procesie ewolucji.
Stoję pod sceną i marzę o tym, że nie jestem coverem.


13 responses to “

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: