Nie

Nie – powiedziałam. Powiedziałam zanim pomyślałam. Nic z tego. Nie.
Z przepony, nagłośnione niczym jęk na ósmym centymetrze, zajebiście stanowcze nie.
Widelec zamarł w połowie drogi. Ucichły mlaskania z buraków zasmażanych. Pure ziemniaczane zamortyzowało plask spadającego kotleta. Pani w telewizorze przerwała przekazywanie na żywo wiadomości i zakaszlała dyskretnie w zwiniętą dłoń: ehkm, ehkm… Pralka zwolniła obroty. Złamany paznokieć przestał boleć.
Nie.
Młody siorbnął słomką po dnie szklanki.
Nie jak dzwon jak schron. Nie bo nie.
Żadne tam miauknięcie, jęknięcie, nie pierdu pierdu, że od razu jakiś kompromis, jakieś wzięcie pod uwagę. Fajnie że masz zdanie na ten temat i ty sobie rób zgodnie z tym zdaniem powyższym, ale ja mówię nie i powtarzać nie będę. Szantaże emocjonalne, jak i argumenty racjonalne mojego „nie” nie ruszą ani nie naruszą. Jeśli czegoś jestem teraz pewna, to właśnie tego, że nie.
No, ale… „Ale” pacnęło o stół, plasło i zgasło.

Pani w telewizorze przyłożyła na chwilę dłoń do ucha, gdzie dostała sygnał, żeby dalej. Lekko chrząknęła i nawiązała gładko do wydarzeń. Widelec powędrował do ust. Propozycja poleciała w kosmos. Pralka przyspieszyła. Wszystko wróciło do normy. Młody siorbnął słomką po dnie. Przeleciało stado motyli.

Yes!


5 responses to “Nie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: