Wstyd

Idąc na film o seksoholiku w Nowym Jorku, można się spodziewać, że na ekranie będzie nie tylko Nowy Jork. Można się spodziewać. W gazetach zresztą pisali. No i dzieje się. Ale coś inaczej. Powoli. Okropnie. „To się zaczyna robić nudne”  – komentuje pani po lewej po pięciu minutach oglądania stosunku na dużym ekranie w dolby surround. Ktoś się śmieje głośno. Co to w ogóle jest? Seks bez erotyzmu jest nie do zniesienia. Wychodzą.

Choć widzieli pewnie kilka scen filmowych w swoim życiu, wychodzą. Choć oglądali już alkoholika w „Leaving Las Vegas” i narkomanów w „Requiem dla snu”, wychodzą. Choć przy kasach kinowych wisi wielki bilbord reklamowy, pokazujący orgię nastolatków (reklama dżinsów), wychodzą. Trzaskają fotelikami,  przemykają się do wyjścia ewakuacyjnego. Na tle pośladków głównego bohatera.

Nie czują rozpaczy, strachu. Nie płakali nigdy w telefon. Kocham cię. Nie odkładaj. Ja wszystko. Tylko nie odkładaj. I nie płakali nigdy pod prysznicem zmywając z siebie różne takie. Nigdy nie chcieli zagłuszyć strachu, ściągając stanik i majtki. Szczęściarze.

„Wstyd” – genialny film.


5 responses to “Wstyd

  • Xerxes

    Ja mysle ze to jest spore znieksztalcenie: po pierwsze primo film dotyczy meskiego uzaleznienia od seksu, wiem ze celowo przenosisz go na kobiece doswiadczenie ale tto troche nauzycie. Po drugie primo – nie pojmuje dlaczego od razu takie rozgraniczenie robisz – na tych co film kumaja i na tych co nie kumaja. Kazdy ma przeciez inna wrazliwosc i doświadczenia. To sa bardzo sprytne i subtelne zabiegi podsumowane slowem szczesciarze ale przeciez chyba nie ustawiasz sie w jednym rzedzie z bohaterem filmu??? Film mozna obejrzec jak ktos chce bo [prusza bardzo zlozony problem i o czyms nam opowiada ale Twoja hmmm recenzja? brzmi jak prawda zapodana do wierzenia.

  • tylkospokojnie

    To jest słuszny głos w obronie wychodzących z kina. Każdy ma prawo. Ale jednak nie przyszli na poranek rodzinny. Znam takich, co po opisie filmu od razy rezygnowali.

  • Mamuśka-Martuśka

    Po takiej recenzji…Jak nie oglądnąć?!
    Dzięki;-)

  • Aliszia

    Skąd wiesz, że nigdy nie płakali, nie zmywali z siebie, nie zagłuszali? Może właśnie nie jest im to obce i w kinie woleliby się zrelaksować, niż patrzeć na swoje alter ego?

    A może po prostu tak przytłacza ich codzienność, że średnio mają ochotę zastanawiać się nad czyimś chorym umysłem…? Bo ja nie mam na to ochoty, mimo, że nic mnie nie przytłacza, a co dopiero.

  • tylkospokojnie

    Przecież nie napisałam chyba nic złego o tych wychodzących? Wydaje mi się że film opowiada o czymś, co dotyczy wszystkich. Tamten chory umysł jest przerysowany, po to, żeby pokazać mój umysł. Jeśli ktoś nie ma ochoty na to patrzeć, to ok. Woli się relaksować, ok. Ale ja chyba mogę to skomentować? Nawet nazwać ucieczką.
    Swoją drogą – uciekłam ze wspomnianego tu „Requiem dla snu”. Nie mogłam patrzeć. Jakbym pisałam o tym filmie notkę (nie mylić z recenzją), to bym napisała że jestem „zbyt wrażliwa” na takie masakry. Prezentowane tu treści są zatem z założenia subiektywne. Rozpisałam się. Pozdrawiam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: