Ona i ja

To musiało się stać. Póki nie spałam ani w nocy ani w dzień. Póki leciałam na pysk nieprzytomna. Póki nie istniała niedziela ani wolna chwila. Nie było czasu na pierdoły.

Aż tu nagle.

Mam czas. Mam niedzielę, mam obiad ugotowany, mam męża, co zajął się synem. Sprzątanie mi głowy nie zaprząta. Matka zwolniona z etatu, na wolnym matka stoi i gapi się. Gapi się wzrokiem bezdennie dennym, buzi zamknąć zapomniała.

Ona się nie chce zastanowić. Nie chce się podsumować. Nie chce się ocenić. Na półmetku. Bo nie jest nawet w przedsionku tego, co wydawało się jej takie osiągalne.

Nie chce brać się w garść. Ani wracać do życia. W dupę sobie wsadź – jak do życia, ja jestem w epicentrum życia! Mam rytm niezachwiany, ranki i wieczory, zjadanie i wydalanie, spanie i czuwania.

Co ona się będzie z tego rytmu wypisywać? Ty wiesz, co się może stać, jak ona się zastanowi? Jak się zatrzyma? Jak pomyśli? Ty wiesz co?!


3 responses to “Ona i ja

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: