Daily Archives: Maj 4, 2012

Turystka

Jak dzieci były małe. Kobieta zawsze pamięta. Baba czy nie taka baba. Stara czy nie taka stara. Włosy siwe albo nie takie siwe, pokryte kasztanową farbą.  Pamiętają organy organoleptycznie. Jak poczują dziecko, to od razu. Sutki w stanikach kurczą się ze strachu. Chrapy wietrzą zapachy. Uszy wietrzą dźwięki. Ramiona się otwierają. Jak dzieci były małe. Człowiek wiele  nie myślał. O tym, o czym teraz myśli. Nie rozpamiętywał. Czasu nie było. Jak dzieci były małe, inaczej się było. Inaczej się jadło. Przy dzieciach, po dzieciach. Owsiankę.

Jak dzieci były małe, inaczej się żyło. Choć nie łatwo, ale tak jakoś. Męża trzeba było pilnować. Alkoholika w mordę jego. Po cichu marzyło o błyszczących bucikach, w których wracałoby się nad ranem do domu. Marzyło się.

Teraz pantofelki oczywiście można by już sobie sprawić.  Teraz. Mieszam w garze zupę. Bez przymusu  już mieszam zupę, jaką chcę. Sama sobie gotuję. Mieszam swoją zupę. Dzieci duże. Chłopcy studenci, panowie, firmy prowadzą. A córki ciężarne.  Jaki fajny ten maluch. Chodź tu. Dam ci coś. Mam serce używane. Jeszcze do czegoś by się nadało. Na talerzu, z masłem z cukrem, masz weź, nie mam co z nim począć. Tak mi przypominasz.  Jak dzieci moje były małe. Jak były moje.

Teraz gdybym miała. Gdybym teraz miała małe, to bym tylko chciała widzieć,  jak się śmieją. Mniej bym im kazała. Mniej bym chciała od nich. Chciałabym tylko usłyszeć, poczuć, jak się śmieją. No, zupa gotowa. Zjem i idę. Idę znikam. Wrócę albo nie wrócę. Znajdę czy nie znajdę. Pani zostaje? No tak pani zostaje. Pani się zaopiekuje. Pożywi się owsianką, otworzy ramiona. Do widzenia.


%d blogerów lubi to: