Tapczan

Nie mogę spać. Może jest za gorąco. A może to przez ten tapczan. Faktycznie, tak jak mama mówiła. Że niewygodny.

Wszystkie meble ze starego mieszkania są teraz tu. Na wsi. Z tamtego mieszkania. W którym byłam dzieckiem. Szafka mojego brata. Pamiętam. Pełna małych, nabożnie ustawianych resoraków. Z naklejką z żółwiem Ninja. Tęsknię za moim małym bratem. Za tym, jak za mną łaził i mnie wkurzał. Między meblościankami i boazeriami. Po narożniku. Na którym rodzice oglądali telewizję, przyjmowali gości, jedli kolacje wigilijne i robili dzieci. W trzecim pokoju wisiał Jezus w ogrodzie oliwnym. No i stał ten tapczan. Z tamtego pokoju.

Nie wyspałam się, mówi mama. Smaruje dżemem kanapkę do połowy. W połowie przestaje. Ten tapczan jest za miękki. Odkłada kromkę. Nie będzie jadła. Zawsze był za miękki. Może dlatego babcia nie mogła spać?

Nie mogła. Ani spać. Ani wstać. Ani poprawić sobie poduszki. Ani zmienić pozycji. Była chudziutka. Porośnięta białym meszkiem. Miała przezroczystą skórę i na niej aksamit włosów. Strużka śliny, której nie mogła wytrzeć. Wołała mnie.

Nie zawsze szłam. Czasem zatykałam uszy i robiłam coś innego. Bo miałam dużo dziecięcych, pilnych spraw. Ona zaczeka. Odkąd pamiętam, był pokój i babcia, która w nim czekała. Zawsze tam była. Na tapczanie za miękkim. Pod obrazem z oliwnym Jezusem. Przed męką. Się szło do babci. Coś mówiła cicho. Że pić. Że poduszka. Pytała o mamę. Albo o kogoś innego. Kogo nie znałam. W kuchni były leki, zastrzyki. Były łyżki, którymi zupy na papki. Była lignina. Był rivanol. Normalka. Urodziłam się w mieszkaniu, gdzie był pokoik, a na nim tapczanik, a na nim babcia.

Nieprawda. Podobno kiedy się urodziłam, babcia chodziła normalnie. Raz nawet wyszła  na balkon. Przeżegnała się. I skoczyła.

Na progu domu stoi kobieta z pogrzebaczem. Synowa. Najstarszego syna żona. Po moim trupie, krzyczy synowa. Bierzcie te szmaty, te graty. Na oczy mi się nie pokazujcie. Jak w bajce o złej synowej. Więc bierze matka walizkę ze szmatami, maszynę do szycia. Bierze za rękę młodszą córkę. Starszą popycha lekko. Boleśnie wbija dziewczynce kant walizki w pośladek. Idą z domu. Z własnego. Na początek na kilka nocy do ciotki.

Dom mamy jest duży z ogrodem zniszczony. Dziewczynki są grzeczne, noszą węgiel i wodę. Chłopaka trzeba do roboty gonić. Ciągle go nie ma w domu. Nie ma go o świcie, jak wychodzi do pracy w sklepie z pasmanterią. Nie ma go, kiedy wraca z pracy. Tylko wyjedzone z garnków na piecu. Raz znalazła najmłodszą pod stołem, wylała na siebie gorące mleko. Sweterek razem ze skórą jej ściągała. Męskiej ręki brakuje, ale skąd ona ma męską rękę wziąć, jak ledwo jej sił starcza na te dwie, co ma.

Umarł na raka płuc. Nie leczyło się wtedy na raka. W zakładzie produkcyjnym specjalistą był. Z dziewczynkami chodził nad rzekę. Pokazywał im raki. Dzieci miały na niego dobry wpływ. Wszystko szło na lepsze.

Bo od niewoli niemieckiej wrócił zmieniony. Inny niż go pamiętała. Podobno oni im tam jakie hormony na seks dawali. Ktoś nawet mówił, że jakieś eksperymenty robili. Ale on nie mówił nic. Czasem się zdarzało, że wracając z pracy, się zataczał. Mówili, że pijany. Ale on nie pił. Wtedy nie było jeszcze dziewczynek. Było dwóch chłopców.

Starszy miał dwanaście, a młodszy dziewięć. Młodszy chorował krótko. Zapalenie płuc. I jakaś wada serca. Wad serca się wtedy nie leczyło. Miał na imię Tomek. Jeszcze przed dziesiątą poprosił pić. Serce nie wytrzymało. Matki serce wytrzymało. Jakoś dało radę.

Żył lat dziewięć 1937-1946. Może wtedy starszemu bratu się, jakie zło zakradło w duszę.

W trzydziestym piątym, po długim domowym porodzie, urodził się jej pierwszy syn. Domów było sześć albo siedem przy dwóch ulicach. Połączone były ogrodami. Wszystko rodzina. Rodzina jest najważniejsza. Jest gwarancją. Że wszystko będzie dobrze.

 

Zdjęcie


4 responses to “Tapczan

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: