Sikam przy kasłaniu, pierdzę przy kichaniu…

„Nie jestem pisarką.” No, nie jest. Jill Smoker, amerykańska blogerka napisała książkę czy też wydała teksty z bloga w formie książki.  To nie jest żadne „Piąte dziecko” ani „Czarne mleko”, co więcej – nie podoba mi się ani tytuł ani okładka. Nie czytam bloga scarymom.com ani nie robię tam zakupów w zakładce „shop”.  Co ja i ona możemy mieć w ogóle wspólnego?
Ale jednak przeczytałam szybko i bez zgrzytów. Dobra – z przyjemnością ją przeczytałam. Dwa razy się wzruszyłam i kilkanaście razy śmiałam się głośno, co na pewno było uwzględnione w biznes planie tego projektu. Może mnie trochę zamroczyło, bo czytając, siedziałam sobie na tarasie drewnianego domku i machałam palcem bez buta i bez pedicure. A może Jill Smoker mnie uwiodła, bo jestem fanką matek wielodzietnych (gdzie wielodzietność oznacza każdą liczbę dzieci powyżej jednego)?

Pisze o ciąży, kupach, glutach. O tym, że nie karmiła piersią i jak ją za to oceniano w sklepie. Pisze o tym, że nie daje dzieciom organicznego jedzenia, tylko tosty z serem: „użeranie się z gotowaniem tylko ze składników nieprzetworzonych, mogłoby mi zaszkodzić całkiem serio”. Pisze, że ma samochód z wbudowanym odtwarzaczem bajek (zgroza!) i że jej dzieci chodzą spać, kiedy chcą, bo ona ich już nie ma siły usypiać. Pisze,  że choć obiecywała sobie, że w jej domu nigdy nie będzie plastikowych karabinów i koszulek z wizerunkami bajkowych postaci, to złamała większość obietnic. O tym, że coś takiego jak wypoczynek rodzinny nie istnieje. O tym, że nie bardzo lubi inne dzieci…

Ona po prostu pisze, że jest gorszą matką niż ja!

Wszystkie chcemy, jak my bardzo chcemy być dobre w te klocki. I bokiem nam wychodzi, to, że tak bardzo chcemy. Jedyne co nam czasem zostaje, to trochę się do tego zdystansować. Nie zwariować. Naprawdę bardzo wiele mnie dzieli od amerykańskiej scarymommy. Ale, kurcze, tak samo, zawsze zapominam swojej pasty do zębów, kiedy jedziemy na wakacje. I potem myję zęby tą dziecięcą o smaku arbuza (której oczywiście nie zapominam nigdy).

***

Po jakimś czasie prowadzenia bloga, Jill Smoker umożliwiła dodawanie anonimowych komentarzy w sekcji zatytułowanej później: konfesjonał. Te komentarze stanowią znaczną część książki.  Spis grzechów macierzyństwa.

„Udaję, że jestem szczęśliwa w roli siedzącej w domu mamusi, ale czasem mam wrażenie, że powoli umieram.”

„Zapisałam się na fitness, żeby korzystać z darmowej opieki dla dzieci. Zostawiam je, a sama siedzę w szatni.”

„Codziennie rano całuję na pożegnanie swoją wychodzącą do szkoły naburmuszoną nastolatkę. Zamykam za nią drzwi i pokazuję jej środkowy palec.”

„Mam trojaczki. Dlaczego jestem samotna?”

„Szykuję dla dzieci zdrowe drugie śniadanie do szkoły, wyłącznie dlatego żeby mnie rodzice źle nie oceniali”*

* Obszerniejsze fragmenty książki tutaj

A tu – Fsiążki.

 


7 responses to “Sikam przy kasłaniu, pierdzę przy kichaniu…

  • ja

    Ja tez nie bardzo lubie inne dzieci i wcale sie z tym nie kryje🙂

  • the light princess

    o paczpani, uwielbiam ją już!
    jak wiadomo, jestem beznadziejną matką. i nie biczuję się za to. w sumie mnie moze nie całkiem, ale znam mnóstwo matek, którym takie wyznania mogą sie przydać. moze im kij w tyłku zmięknie😛

  • Ajlona

    To po co jej te wszystkie dzieci? Jak mozna sie cieszyc, akceptowac fakt, ze jest sie beznadziejna matka? Jako dziecko beznadziejnej matki wiem, jaka traume mi podarowala. 25 straconych lat zycia w stanach lekowych i depresji. Kompleksy, ktorych nigdy nie wylecze. Brak komentarza i jeszcze ten konfesjonal. Widze, ze ta moda na „macierzynstwo bez lukru” bardzo sie niektorym podoba. Nie ma to jak sie poczuc akceptowanym. Nawet jesli to, co sie robi, jest nieakceptowalne. Ja nie jestem super matka, bo codziennie musze stoczyc walke z bagazem, ktory mi moja mamusia podarowala: nerwowosc na przyklad. Ale kiedy widze w sobie jej odbicie, kiedy mowie jej slowami – dostaje ataku serca. Ze wychowam kolejnego nieszczesliwego czlowieka. A w koncu to ja go powolalam do zycia…z milosci przeciez. I czy kiedykolwiek chcialabym, zeby cierpial jak ja?

    • tylkospokojnie

      Akceptować fakt, że się jest niedoskonałą matką to pierwszy krok do tego, żeby uwolnić się od stanów lękowych i depresji. Rozumiem, że mając ciężkie doświadczenia, wkurza Cię „moda na macierzyństwo bez lukru”. Ale jest w tej książce i w całym „bez lukru” naprawdę wielka akceptacja i miłość do dzieciaków. Dzięki za komentarz i pozdrawiam.

  • Mamuśka-Martuśka

    Ja też dostałam;-P
    I też połykam haustami;-P
    Polubiłam ją po trzech stronach, bo nie jest dla odmiany jedną z tych idealnych…

  • zycienaszpilkach

    Drogie kobitki : miejcie dystans do wszystkiego, a będzie dobrze:) Gadki o matkach idealnych- co to „kur…” nigdy z ust nie wyrzucą albo uwielbiają wszystkie dzieci świata… nie wierzę w to i wcale nie uważam żeby to oznaczało bycie złą matką. Z kolei w drugą stronę przesadny luz i wiara w to, ze wszystko jakoś samo super się ułoży ot tak po prostu też nie działa. Bądźmy 50/50 w stosunku do siebie, dzieci, faceta, otoczenia a będziemy happy. Amen;) … a ksiązkę chętnie przeczytam bo nudna raczej nie będzie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: