Ostatni dzień Olimpiady

Palimy ścięte drzewo. Palimy, bo zimno. Dziecko grzebie badylem w ognisku. Po histerii z powodu przegranej w pędzące żółwie, zostały już tylko smugi brudu na policzkach. Grzebie badylem. Diagnoza jego histerii wiecznie ta sama – jedynak.  Mąż, z powodu choroby, zmuszony jest spędzać czas w naszym towarzystwie. Znudzony się snuje. Esemesuje. Boli go trochę. Się nie skarży.

Ryż i kurczaka i szpinak zabrała mi z głowy moja mama. Ugotuje i nam poda. Gorące, żeby nie wystygło.  Ojciec zasnął niespodziewanie dla samego siebie. Zaskoczony śpi na leżaku i chrapie. Zje kurczaka i ryż, szpinaku nie.

Pod brzozą jest pochowany pies. Ostatniego dnia igrzysk nie zdobyliśmy żadnego medalu. Wstyd i hańba narodowa. Kończy się Olimpiada. Kończy się weekend. Kończy się dzień. Kończy się moja kawa w czerwonym kubku z napisem nesca fe. Ostatni łyk dzielę więc na trzy małe siorbki. Zaczyna się kończyć lato.

Trochę mnie bolą plecy. Mam włosy niezafarbowane. No i trochę jestem w dupie. Na wielu kluczowych polach życia wydaje się, że zabłądziłam w jakieś chaszcze. Ale zjem i ryż i kurczaka i szpinak zjem. Mam apetyt. Może to świeże powietrze, a może coś więcej. Może sobie odpuszczam właśnie. Może mi trochę schodzi. Może chce mi się płakać. Może to przez dym.

Zamknę oczy i zatrzymam ten dzień. Nie puszczę. Ten dzień. Ostatni dzień Olimpiady.  Z brudnym dzieckiem, smutnym mężem. Rodzicami, których jestem dzieckiem siwiejącym. Gapiącym się w ogień. Trzymającym się nerwowo kubka i mrugającym czerwonymi oczami. Przygarbionym wyrośniętym dzieckiem. Trochę w dupie. Co za pieprzona ulga, jak sobie człowiek wyobrazi, że lepiej być nie może.

Zanim jedynak odmówi tulenia. Zanim rodzice przestaną na mnie patrzeć.  Zanim pod brzózką. Zanim nie mam pojęcia, co stanie się między nami. Dziś jest ostatni dzień Olimpiady. Złapię ten dzień choćby na blogu, żeby nie zginął. Być może, że był najlepszy.


2 responses to “Ostatni dzień Olimpiady

  • yotacoffeejoa

    Moja Mama bardzo chciała pod brzózką🙂 A brzozy zaczęły gubić liście , wczoraj po obudzeniu to skonstatowałam😦 I śpiew ptaków taki smutny ,jesienny . . . Coś trzeba zachować ,to może o tej olimpiadzie dobry pomysł / ale p co chodzi , jaka olimpiada😀 ? /

  • Agata

    Ledwo skończyło sie przesilenie wiosenne a już depresja jesienna siedzi nam na karku… Ech takie to nasze lato krótkie…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: