Nikogo

Zniknęły z mapy sklepy spożywcze. Zniknęły daty przydatności do spożycia. Zniknęła pani z wędlin, pani z ryb, pani z kasy nie ma. Nie istnieje. Zniknęły batoniki sprzed kasy, przy których zawsze o jezu. Zniknęły turkające kółka wózka. Zniknęły kotlety, emenemsy, zdrowe i niezdrowe produkty żywnościowe.

Pojawił się na mapie sklep z butami. I ciastka z kawą. I sushi! I jak pada deszcz na asfalt, to asfalt się robi mokry, czarny i dziwnie pachnie.

Tak to wygląda, przyznaję. Jak dziecka nie ma w domu.

Już można by wracać do domu, ale jeszcze nie trzeba. Jest w nim czysto i dziwnie. Nie szumią pralki zmywarki. W lodówce nie ma produktów ani z hipermarketu ani w zasadzie znikąd. Jest dwieście piętnaście kontaktów zapisanych w telefonie. Ludzie po tamtej stronie kontaktów jedzą akurat kolację, oglądają seriale. Zapraszają. Kanapki są z pesto. Serial jest śmieszny.

Nie ma pośpiechu.

Dwie gałki. Pistacjową i truskawkową. Albo nie, waniliową jednak. Omijam szerokim łukiem plac zabaw. Idę tam tamtędy. W zasadzie się okaże, gdzie idę, jak dojdę.  Jak siądę. Truskawkowe kapią na trawę. W trawie są mrówki. Mrówki dzielą się na takie, które się żywią lodami lub nie.

Ja to wiem i dzieci to wiedzą. Ile się traci, ile zyskuje. Jak ich nie ma w domu.


8 responses to “Nikogo

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: