Kino

W centrum handlowym jest bardzo kolorowo. Błyszczą się podłogi. Złuszcza się niebo za wielkim oknem. Za przezroczystą ścianą, tam gdzie noc, jest coś, przed czym uciekam.
Z poziomu na wyższy poziom. Ze schodów widzę, jak ci ludzie dzielnie chodzą. Z poważnymi minami przemieszczają się od Bershki do Coffe Heaven. Od HM do Zary, od street faszyn i dalej do interior design. I do slow fast food.
Uwierz w siebie. Life’s good. Psychologiczne dramaty pozostawiamy na parkingu niestrzeżonym płatnym. Zaparkowałam więc na minus dwa. Na cztery de. Mam papierowy kubek, nikt nie rozpozna, że coś nie tak. Kamery mnie zarejestrują, ale mnie nie zidentyfikują. Że na zewnątrz jest coś, czego nie chcę.
Pojadę na górę. Na samą. Do kina. Na azyl. Tam sobie zapomnę. Jeśli wcześniej sobie nie przypomnę.
Przy butiku z rajtuzami robi mi się tak smutno, że zastanawiam się chwilę, czy nie wrócić i nie pobiec z powrotem tam?
Ale nie. Tam jest świat, w którym nikt już w nikim nie jest zakochany.

 


7 responses to “Kino

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: