Ludzie w płaszczach

Uwierzyłbyś? Że jestem z nimi połączona. Że jestem wypadkową genów i memów tych ludzi? W czapkach, w beretach, w filcowych kapeluszach nasuniętych, wedle jedynej obowiązującej po siedemdziesiątce mody, całkiem na czoło. Spokrewniona z mężczyznami w płaszczach. Które opinają ich okrągłe brzuchy. W szalikach, spodniach, butach na specjalne okazje. Moja krew jest w tych cienkich żyłkach, w żylakach. Płynie wokół blizn po cesarce, po wyrostku, po raku i we wgnieceniu po obrączce na opuchniętym palcu. Wszystkie historie tych ludzi składają się na moje miejsce tu. Ich emigracje. Niechciane ciąże. „Sroga zima w styczniu trzydziestego pierwszego roku, kiedy nieśli mnie do chrztu…” Ślady na rękach, nogach i innych narządach. Po Niemcu, Rusku, po głodzie, po chorobie, po nieudanym samobójstwie, po skrobankach. Po legitymacji partyjnej, po znaczku Solidarności, po zielonej karcie, po powołaniu do służby wojskowej, a nawet do duchowej. Po cioci Zosi, która nie miała nogi, ale zawsze interesowała się innymi, ale nikt nigdy nie interesował się nią.

Moja historia zaczęła od ich głosów wokół mnie. Nosili mnie na rękach. Przesiadywali w pokoju rodziców. Pili i wydawali się ciągle zadowoleni. I nigdy się nie bałam, bo wyglądali jakby nic im nie zagrażało, kiedy są razem w pokoju i piją. Chociaż może umierali ze strachu. Co we mnie jest z nich? Z tych ludzi w płaszczach? Jak mnie całują, jak mnie łapią za łokieć za mocno. Wiem, że coś jest. Coś.

Wokół nas kręcą się jakieś podlotki. Te same, co były tłustymi dziećmi w rajtuzach, które huśtałam na metalowych krzesełkach z łańcuszkiem. Przyglądają mi się dziwnie.


3 responses to “Ludzie w płaszczach

  • Bez okularów

    Jedna z moich babć zmarła młodo, gdy mój ojciec był jeszcze dzieckiem. Mam po niej kilka zdjęć – typowo czarno – białe portrety, na których widać osobę z innej epoki dla mnie, osobę, której nigdy nie poznałam, właściwie na tych zdjęciach mógłby być ktokolwiek. Dziadek był raczej mrukiem i mało o niej opowiadał.
    Ale raz przypadkiem zaczęłam rozmowę z dziadkiem jednej z moich koleżanek, okazało się, że znał moją babcię i bardzo miło ją wspominał. Zaczął opowiadać różne szczegóły na jej temat, z których wyłoniła się przede mną konkretna, żywa osoba,a dodatkowo – podobna w wielu drobiazgach do mnie. To było niesamowite, naprawdę.

  • czwarte życie

    Jak zwykle – trafne.
    Zauważyłam, że z wiekiem coraz bardziej Ich przypominam, coraz bardziej się do Nich upodabniam, coraz chętniej się z Nimi spotykam. Że czuję się elementem, nie jestem nikim znikąd. I, że tak jak opisałaś – jest COŚ.

  • Aotahi

    Witaj, będzie trochę nie na temat, ale jeśli masz chwilę i chęci to zapraszam do zabawy🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: