M3

Z bloku wyrosłaś i gdzie się obrócisz tam blok. Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość blok. Wychowałam się w labiryncie ścian, ścianek, meblościanek oraz tapczanów chowanych w ściany. I w ogóle wszystkiego rozkładanego w nowym roku. Jak się siedziało w ubikacji, to się czołem dotykało drzwi. Nad wanną wisiała suszarka i kapały prześcieradła zimną wodą na ciepłe plecy. Ważne było mieć sąsiadów mniej pijących, bo po rurach szło. Sąsiad więcej pijący to największe zło. Na imieniny rozkładany stół i pożyczane od sąsiadów krzesła. Do łazienki kolejka. Od ściany do ściany jeden krok.

I takim blokiem tak stoję do teraz.

Ale coś mnie klaustrofobia dopadła, jak wciskałam garnek bokiem do szafki. Teraz go nie mogę wyjąć. Książki dawno powciskałam do pudeł. Zdjęcia dziecku nie mogę zrobić, bo mi się w kadrze całe nie zmieści. Żeby otworzyć szafę, muszę przesunąć suszarkę, z której prześcieradła kapią. Potem mogę przesunąć rower. I już. Skłizing w szafach. Jest trochę za mało powietrza, żeby odetchnąć głębiej i trochę za mało miejsca żeby móc udawać, że mnie nie ma. Za mało, żeby mieć spiżarnię, pralnię i chowalnię, gdzie ja cichutko siedzę i żyję.

 Czasem wyobrażam sobie, że mówię:
weź zobacz na górze,
może zjemy na tarasie
schodzę na dół jakby co
(i niech pies nie wchodzi do salonu!)
możesz zostać i spać w gościnnym

 No, ale ja z bloku. Kuny od wiewiórki nie odzróżniam. Przed pająkami uciekam. Boję się burzy. I pszczół najbardziej. Chowalnię mam w wannie.

Zostaw kalosze na zewnątrz
i wpuść psa do salonu


20 responses to “M3

  • Iwona- ona ma siłę

    Zdecydowanie masz dar. Kocham czytać Twoje posty. Kocham. i trzymam kciuki za konkurs! Mieszkam w USA więc wysłać sms-a nie mogę. Ale kciuki trzymam. pozdrawiam🙂

  • marianna01

    Podpisuję się obiema rękami pod tekstem Iwony.
    Za wyjątkiem mieszkania w USA oczywiście.
    Sms-a ślę i pozdrawiam🙂

  • szafatosi

    taaaak!! to pranie kapiące na plecy!!! choć u mnie i taras i na górze było..

  • ikagie

    Doskonałe…poczułam znowu te krople na plecach w wannie,auc;)
    u nas na imienny zestawialo sie dwa mniejsze stoly (jeden byl wyzszy byl schodek, mama sie wkurzala i zawsze biadolila o stol rozkladany).a krzesla standardowo,od Ryska z trzeciego…pieknie…;)

  • Alcydło

    takie małe powierzchnie mają również swoje plusy:)
    tam, gdzie wszyscy na kupie, tam zażyłość większa i rodzina – chcąc nie chcąc – zespolona:) oczywiście nie zawsze, ale jednak…
    oraz znam to dokładnie, niezmierzone pokłady cierpliwości do piętrzących się przedmiotów oraz ich beztroskich właścicieli:)

  • Anonim

    Klaustrofobia we własnym M… mam i ja! Lecz tu (i tam) włącza się optymizm – jak pizgniesz garnkiem, to przynajmniej nie musisz daleko biegać, żeby go podnieść!:/
    Pozdrawiam
    Uzależniona od TS

  • may_bi

    A ja się wychowałam w takim domu z pięterkiem, tarasem i obiadkami w altance… Brzmi sielankowo, ale mimo wszystko wybrałam mieszkanie w bloku. I dziś cieszę się, że nie muszę odwalać stert śniegu żeby wyjechać z posesji samochodem i że nie muszę przemierzać tych „komfortowych” metrów kwadratowych na dole i na górze, żeby zlokalizować gdzie to mój mały kapcie zostawił. Po weekendzie u rodziców z ulgą jednak wracam do tej łatwiejszej do ogarnięcia i bardziej kameralnej przestrzeni.

  • Bez okularów

    Ja, jak powyżej, wychowałam się w dużym domu. Bloki były dla mnie bardzo egzotyczne, na wakacje jeździłam czasem do cioci z Bochni:), i chłonęłam zawsze wszystko z ogromną ciekawością – to, że jak wszyscy są w domu, to ich widać, i wiadomo, że są; to, że jest klatka schodowa, na której spotyka się obcych ludzi, to, że sąsiada słychać nad i obok.

    Teraz sama mieszkam w bloku i w zasadzie doceniam wszystkie walory. Na przykład to, że mycie podłóg nie trwa 2 godziny:) Z drugiej strony, gdy jadę do rodziców… nie ma nic przyjemniejszego niż na bosaka wyjście z domu do ogrodu, w piżamie, z kubkiem kawy, ot tak.

    • Anonim

      O tak…w bloku tylko jak można czasem do mamusi na wieś i z kawą w piżamie na taras…o tak…I jak też ostatnio do swojej mamy mówię, że w piecu napaliłam , bo coś zimno, a ona w jakim piecu, dziecko ? No jak to mamusiu w jakim – grzejniki poodkręcałam🙂

  • Kolorowe Laurki

    ja odkręcając kaloryfer mówię … teraz mamusia w kominku napali… kocykiem nóżki okryjemy, ja kawusię wypije, a Ty kochanie opowiedz co nowego w szkole…

  • gaga

    oj, wszystko, co piszecie dziewczyny, to prawda – i tłok i ścisk w szafach, i to latanie sto razy w dół i w górę, bo pić, bo syropek, bo tak… – my od roku nie w bloku i nie wiem, jak to wszystko, co teraz na strychu, zmieściło się kiedyś w trzech szafach (mistrzostwo świata się osiąga, fakt). Śniegu teraz sporo, ale na szczęście mała trasa do odśnieżania, a dzięcioł i perspektywa letniego śniadania na tarasie ładuje akumulatory, trzeba przyznać…

  • tamarak

    ostatnio miewam sny poblogowe – czego się naczytam, potem mi się śni.
    ten post mnie poruszył, no bo to dzieciństwo w bloku… i przypomniałaś rozdarcie pomiędzy wspomnieniami z małego mieszkania (akuratnego dla dziecka, ale chyba tylko dla dziecka, a dla mamy, taty, babci i dziadka to już raczej nie) a teraźniejszością w domu. za dużym.
    no i śniła mi się kamienica🙂
    taki wymarzony kompromis.

  • przypisydo

    też się wychowałam w wieżowcu, typowe chamowo, że polecę moim ulubionym Białoszewskim. Zsypy śmierdzące,i wszędobylskie obierki ziemniaków dookoła nich, cimne-kiszki kuchni, z okienkiem do dużego pokoju, grudniowce na parapetach, zabudowana każda wolna przestrzeń, np. ta pod wanną – za rozsuwanym drzwiczkami z dykty stał odkurzacz i cała narzędziownia taty. suszarki nad wanną to były zmyślne konstrukcje, zawsze coś przy nich grzebałam, a żeby nie kapało na plecy, to pranie na czas kąpieli się rozsuwało do granic ścisku na boki😉

  • Irek

    …napiję się kawy na tarasie, ale to za kilka lat. Teraz przecisnę się do kuchni, starając się nie strącić szkła z suszarki…

  • Ane

    Pięknie piszesz. Jestem zachwycona.

  • Doris

    A ja nie odróżniam kwitnącej jabłoni od kwitnącej gruszy (między blokami nigdy nic nie mogło wyrosnąć bo dzieci chyżo młode drzewka łamały), czym wzbudzam ogólną pogardę u wszystkich co po sadach ranną rosą pomykali. Ale te metry sprzątania i mycia miliona okien oraz właśnie brak odgłosów życia sąsiedzkiego za ścianą zniechęcają mnie do marzeń o domu wolno stojącym z tarasem.

  • MałaMi

    Blok na zawsze zostaje w człowieku, wszystko jedno ile M i m2 ma w danej chwili

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: