Dzień świstaka

Rejestracja. Nazwisko, pesel, kod pocztowy. Proszę podać dane. Czy ja się pytam, co pani jest? Najpierw Ewuś wykryje, czy pani istnieje dla systemu. Czy system panią widzi. Pogadamy wyłącznie po pisemnym oświadczeniu o ubezpieczeniu. Korytarzem na lewo, przez szklane drzwi, prosto i drugie wejście na prawo. I już pani jest. Ale nie wchodzić. Czekać. Aż zawoła. Zacisnąć zęby i czekać. Po to się płaci co miesiąc, żeby mieć prawo do czekania. Jest pani szanowna teraz numerem peselem w Ewusiu. Pani ból także. Jest rozgrywką w naszej prywatnej walce o godniejsze płace. Białe namioty nastawiamy, a tymczasem pani ból korytarzem prosto. A że nie pani? Że męża? A pesel męża? Równie mało nas obchodzi, co mu jest. Jest bowiem dla nas piłeczką przerzutką w naszej prywatnej przerzucalni, czekaniem w poczekalni.

Ale dlaczego panią do mnie przysłali – pyta lekarz z oddziału jakiegośtam, na lewo korytarzem, przez szklane drzwi, prosto i drugie wejście na prawo. Pyta i mam wrażenie, że nie jest to pytanie, na które znam odpowiedź.
Znów rejestracja. Okienko władzy absolutnej. W roku orwellowskim roku osiemdziesiątym czwartym, w dniu świstaka.
Przepraszam, ja już byłam, ale skierowano mnie z powrotem. A skoro z powrotem, to może w takim razie, windą na lewo, na końcu korytarza. Pan doktor jest z Ukrainy. A uraz był? Urazu niet tłumaczę. Na ortopedię powiozę. Ale urazu niet, to po co? Już powozi.

Jeszcze próbuję się dogadać z lekarką kosmitką, która mruga do mnie zza zaparowanych okularów. No to że boli? A co ja mam zrobić – pyta. Właśnie wylądowałam, ale o co chodzi, sama nie wiem, sama nie wiem, tak się tu pracuje, wie pani, te papiery i herbatka, i papiery, w kółko. A ja przysięgałam Hipokratesowi, że proces Kafki urządzę każdemu, kto się zbliży.

Dlaczego mu nie wstrzykniecie, jego mać, jakiegoś ketonalu, który na pewno macie w swoich szklanych szafkach pozamykany?! Wasza władza sięga do szafek, ale wasze procedury i wasza empatia do tych szafek nie sięga!

Na oddziale ortopedycznym długa kolejka. Buty narciarskie leżą na upapranej gipsem podłodze. Fabryka pracuje. Proszę się ładne ustawić do zdjęcia. Uśmiech. Trzask prask. Rentgenikiem. Na lewo gipsowanie. Na prawo wyjście do domu. Następny proszę. Dziewczynka z nieposkładaną jeszcze nogą, chowa się w kurtkę narciarską matki. Chude ramiona podskakują. Ależ kochanie to nic takiego, zaraz przejdzie. Mówi matka, się uśmiecha, blada jak ściana. Łzy kapię do butelki wody mineralnej, takiej z automatu. Jakiś facet czyta chłopcu ulotkę o elastycznych gipsach. Taka książeczka dla dzieci. Bajka na ból. Czekamy. Ketonal w szafkach się pyszni. Wbiegają ratownicy, dziewczyna na noszach zakrywa oczy od światła. Ale kiedy zabiera rękę w twarzy, to… Pani nie pamięta z kim się zderzyła, świadkowie mówią, że trzydzieści sekund była nieprzytomna.  Teraz poczeka,

Ostatecznie na rentgenie, po trzech godzinach, nic nie wychodzi. Ściskam białą rękę tego faceta, który kiedyś ściskał moją. Przez bóle krzyżowe i parte ją ściskał. Chcę mu się jakoś odwdzięczyć. Pomóc. Ale zaraz nas odeślą znowu. Znowu nas kopna w dupę do rejestracji i dalej do Ukraińca i do zaparowej. Nigdy stąd nie wyjdziemy. Ortopeda niespodziewanie sięga do szklanej szafki. To powinno pomóc. Ukłucie, litościwy wenflon, cisza.

Inni jeszcze czekają.


13 responses to “Dzień świstaka

  • babach

    ach witaj witaj w przychodni. gdzie one pracują za karę, a oni z łaską.

  • ada

    nic tylko się śmiać
    unikam jak mogę najczęściej ale boli brzuch na razie nic nie stwierdzili a boli coraz bardziej
    nic tylko się śmiać

  • teatralna

    obezwładaniające to i straszne
    i diagnozy nadal niet

  • bezbiadolenia

    Boże! To horror jakiś! Co Ty w ogóle do mnie mówisz??? Ja wiem, na krańcu jakimś mieszkam, w trójkącie niemalże, gminny tylko szpitalik mamy, gdzie nawet pracuję sobie ale takie rzeczy? Mam cichą nadzieję, że ubarwiona historyjka dla potrzeb literackich, bo w innym przypadku poczułabym policzek… Brak słów.

  • Ewa

    bardzo współczuję… żeby chorować, trzeba być zdrowym.
    To straszne i zupełnie nie mam pomysłu, jak można by to zmienić. Jak zmienić ludzi (wszystkich ludzi), żeby byli wrażliwsi na innych?

  • ikagie

    Budujace:)
    Wizyte u specjalisty mam zalecona u dziecka,najblizszy termin druga polowa maja;)

  • Ameba

    Naga prawda, a chciałoby się żeby to fikcja literacka była.

  • Kasia

    współczuję. Najgorsza jest ta niemoc, ta chęć pomocy ale brak możliwości w gąszczu biurokracji i obojętności lekarzy. Nie wiem czy pocieszę mówiąc, że nieststy nie jest tak tylko w Polsce. Coś podobnego przeszłam kilka razy tu w Irlandii😦

  • pojechana

    Życie pisze najokrutniejsze (i literacko najlepsze zarazem bo literatura lubi tragedie) scenariusze…

  • greta

    w ogóle to nie jest śmieszne, tragiczne to jest i tyle tego w naszej cudownej krainie, że aż słabo się robi:/

  • Rose

    Witam, wypracowanie mogłabym napisać o tym co się w służbie zdrowia dzieje. Właśnie kilka dni temu wyszłam po 20 dniach z kliniki. Właściwie służba zdrowia wszędzie kuleje, ale czy to jakieś pocieszenie? Pozdrawiam serdecznie

  • Greta

    Nie wiem czy Pani przeczyta ten komentarz ale napisze:z perspektywy lekarza: jak siegnie lekarz do szafek, to nfz pogoni by placil z wlasnej kieszeni… Lekarze nie moga leczyc…paranoja

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: