Zalatana i nie może

Jaka ona jest zalatana. W poniedziałek nie może się spotkać. We wtorek też coś ma. Środa odpada, bo rano paznokcie jej robi pani Wanda, a potem leci na spotkanie z architektem. Na drugi koniec miasta. Z panem Markiem od konserwacji klimatyzacji jest umówiona na dziewiątą we czwartek. I gdyby nie to, że umówiła się (już dawno) z Danusią, to by mogła później, ale nie może. W tym tygodniu raczej już nie. W piątek ma przegląd rekuperatora, ale nie pytam o szczegóły. Potem trzy kawy na mieście. W dzielnicy Śródmieście. I to nie jest jeszcze jej ostatnie słowo. Mogłybyśmy się zdzwonić w maju, ale zaczynają się matury, więc, chyba rozumiem, że jest kompletnie wyjęta. Kompletnie. I nie da rady. I musi kończyć. Na drugiej linii ma męża, co oddzwania, po tym jak dzwoniła do niego w sprawie systemu nawadniania ogrodu. Przydałby się jej w ogrodzie taki system, choć mąż uważa że, niepotrzebnie, bo ogrodnik i tak podlewa. No tak, kochanie, ale zrozum ja tu właśnie rozmawiam z panem Mirkiem i on, rozumiesz, takie właśnie systemy robi, a dokładnie to on je sprowadza i montuje. Także by się przydały.

Zmęczona jest jak wół.

Ale na szczęście ma konie. Jak to gdzie? Normalnie, w stajni. Konie to jest to, w dzisiejszych, trudnych czasach. Wiesz jak jest. Jest ciężko i życie jest takie szybkie i, jak człowiek ma tyle na głowie, ile ona ma, to chyba zasługuje na chwilę relaksu. Na odrobinę konia w stajni. Musi kończyć, się zagadała, a musi jeszcze zaopiniować projekt tarasu i zdążyć przed piątą, kiedy to pan Piotrek podjedzie odmalować krzesło, bo odprysło. Musiała tym zająć, bo już patrzeć nie mogła. No bo kto, jak nie ona?

Siadam na ławce przy huśtawce. O matko. Ale no, że aż tak? Tak kompletnie jej odbiło?!

Przecież
JA to dopiero jestem zalatana.


12 responses to “Zalatana i nie może

  • Iwona- ona ma siłę

    niezmiernie dajesz do myślenia.. przepiękny post!

  • Asia (myhomeandheart)

    Pięknie to napisałaś:-) Sama wiem z autopsji że niektórzy po prostu tak mają że na nic nie mają czasu chociaż tak naprawdę siedzą w domu, nie chodzą do pracy, dzieci nie mają, a i tak nie mają czasu się spotkać. A są inni którzy 2 etaty, 2-3 dzieci, ciągle w biegu ale na kawkę z przyjaciółką zawsze znajdą czas:-)

  • lucy

    wizja odrobiny konia w stajni mnie nie opuszcza

  • Mamma Mia

    umrzeć kobita nie zdąży… takiej to dobrze🙂

  • dirk5

    Mam zaprzyjaźnioną grupę babek (no, prawie samych babek) i tak se gadamy o książkach co jakiś czas:
    http://kuznia.art.pl/varia/zdjecia.html

    Ostatnio spotkaliśmy się w lutym. Kiedyś spotykaliśmy się co miesiąc, by omówić nową książkę.

    Teraz najbliższe spotkanie zostało ustalone na… 1 czerwca😦.

    Nie ma czasu, nie ma czasu…

  • Alcydło

    utrata wolności w imię materialnej przyjemności…:(
    pięknie napisane! aż oddech mi przyspieszył od tego zaczytania w zalataniu…:)

  • 3kropka...

    Każdy człowiek jest inny i każde życie też. Dla jednej z nas takie zalatanie to sposób na codzienność, dla kolejnej niewobrażalna strata tej samej codzienności. Sama należę do tych co myślą, że życie jest tylko jedno i nie warto go marnować na takie bezsensowne czasem zalatanie…Warto usiąść, porozmawiać, odwiedzić przyjaciółkę, ugotować niedzielny obiad i razem przy nim pobyć, upiec ciasto w jesienny wieczór żeby w całym domu pachniało jak u babci. Warto zrobić czasem coś tylko dla siebie, poczytać gazetę, głupi serial pooglądać, do kina, do teatru się wybrać, w wannie poleżeć pełnej pachnącej piany. Bo czy zapamiętamy jak często meble wymieniałyśmy czy ile przyjaciół mamy i czy rozmawiać z najbliższymi potrafimy jeszcze? Gdzie na wakacjach byłyśmy czy z kim je spedzałyśmy ważniejsze? Czy w tym domu ogromnym każdy kąt pusty będzie, niewypełniony miłością czy mieszkanie nieduże a pełne prawdziwego życia – takiego niezalatanego?

    Dziękuję za przypomnienie co w życiu ważne!!!

  • Doris

    Oj tam oj tam. Zalatana. Wiatr robi i tyle.

  • mamafulltime

    Takiej to…”i w sto koni nie dogoni”…;)

  • kowaloova

    Tak czytałam z trzy razy i zastanawiam się czy mnie śledzisz?
    Ale teraz dotarło do mnie, że to nie możliwe. I uspokoiłaś mnie, że nie tylko mnie odbiło🙂

  • Ania-OkiemAni

    Takie to bliskie nam wszystkim, zdaje się „żywcem wyjęte” z naszego życia, a tak trudne do zauważenia w codziennej gonitwie zarazem… niesamowicie intrygująco interpretujesz rzeczywistość… pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: