Na dzień matki

Kiedy decydujesz się założyć rodzinę, z całą pewnością nie wiesz, co robisz. Nie możesz wiedzieć. To prawie niemożliwe. Rodzą się dzieci. Ty musisz panować nad teraźniejszością. Musisz. Dla dobra. No dobra.
Jesz chleb z miodem, żeby sobie trochę osłodzić. Widzisz siebie jako dziecko z kanapką. Widzisz swoich rodziców przy stole. Zmarłe babki i prababki przysiadają się też i zaczynają opowiadać ci historie. Do tej pory milczały jak grób. Czasem wydaje się, że mówią wiele rzeczy za ciebie. Kroisz im pomidora, ale tak naprawdę kroisz czas. Na plastry śniadań i kolacji.

Mój syn podnosi głowę i mruży piękne oczy. Grzywkę ma za długą, już czas na fryzjera. „A moja mama to…” Zadrżał widelec. Co powie? Że mama czasem płacze w wannie? Że brzydko pachnie. Że ma dziurawy podkoszulek. Że dała parówki na obiad. Najbardziej na świecie boję się, że powie – „a moja mama to udaje, że wszystko jest ok.”
To jest tajemnica. Ukryty skarb do bani. Zaklinanie rzeczywistości należy do obowiązków i trwałych związków. Om kurwa ommm. Żesz ommm.

Jedzie przez miasto mama i pada. Wycieraczki ścierają to mokre, wiesz co. Rozpacz jest bez przyczyny. Nie ma powodu do paniki. Jest jak jest. Dzwonisz do mnie. Chciałbym się z tobą przejść spacerem wokół boiska. Mógłbyś powiedzieć. No, nie mów, że nie mógłbyś.
Zależy ci na mnie, pytam. A ty pytasz, czy coś mi jest. A ja mówię, że rozważam jednak samobójstwo. A ty milczysz trochę i mówisz, że jestem już na to za stara. Śmieję się, choć jest mi smutno. Choć jest mi źle, rozśmieszyłeś mnie. Czasami mam wrażenie, że nie wytrzymam już dłużej.
A czasami myślę, że tak to jednak będę ciągnąć aż do śmierci. Spokojnie jak na wojnie. Jak moje wszystkie prababki.


29 responses to “Na dzień matki

  • Rose

    Ostatni akapit. Jaki prawdziwy. Jakbyś wyjęła mi to z ust. Dosłownie. Dużo siły na każdy deszczowy i mniej deszczowy dzień.

    • Just me

      Jedzie przez miasto mama i pada… no co tu dodać?
      tak jak Przedmówczyni, uważam, że to doskonałe i życzę sił, oraz znalezienie swojego „oka cyklonu” – wiesz tego miejsca, gdzie wśród wirującej burzy nagle jest cicho i spokojnie, jakby zatrzymał się czas.

  • magda

    gdzieś tu jestem, w tych słowach

  • Anonim

    Taka nasza rola…Raz lepiej raz gorzej.
    Ja też drżę gdy moje dziecko mówi : ” a moja mama to..”

  • Ela

    Nie wiem, czy aż do śmierci, ale u mnie się ciągnie już 25 lat………..

  • katek

    Wyśmienity tekst… aż ciarki przechodzą… piszesz rewelacyjnie

    /choć mój syn o pięknych oczach jeszcze tak skomplikowanych zdań nie mówi/

  • Kinga

    wszystko trafione w punkt. w sedno. bardzo poruszyło mnie. ommmm.

  • Anna Maria Rutkowska

    ojjjj….😦 podpisuje się za magdą. ta cała gra pozorów. nie lubie czytać takich tesktów jak ten i zastanawiac sie nad tym, bo wtedy widze jak wiele jest kłamstw w moim życiu a wolę udawać, ze jest wszystko okej.

  • Ania

    A ja w piątek dowiedziałam się ……. I teraz ten czarny płaszcz cały z psiej sierści ufafłany, i te 36-ścio letnie pryszcze i ten listonosz co ciągle tylko awizo wrzuca, i ta teściowa która dobrocią zabija – nie ważne, nie szkodzi. Nagle Bóg jakiś zapytał: a co jeśli to zabiorę? Tak nagle to zrobił. Zapytał. Jeden dzień i już wiem. I Ty też wiesz przecież. Przecież dla tej grzywki co słyszy jak tamten Cię rozśmieszył. Proste takie.

  • Anonim

    Też ciary mi przeszły po plecach. Oj, masz Ty ostre spojrzenie dziewczyno. Ale ta grzywka i oczy – to dla nich właśnie warto TO wszystko znieść! A, że parówki na obiad? Dla Ciebie to ma znaczenie. Dla Niego – żadnego🙂 na szczęście!!I …dla właściciela pięknych oczu – Tyś jest ta JEDYNA, bez warunków i bez pozorów pozbawionych znaczenia.

  • Kasia

    i mnie ciary po plecach przeszły. Genialnie oddałaś dobrze mi znane nastroje. Pozdrawiam serdecznie i czekam na więcej

  • Ika

    przeczytałam razem z komentarzami i poczułam sie jakbym trafiła na „sale samobójców” (dla pewności sprawdziłam link….)

    zjedzcie może trochę czekolady-czarnej koniecznie…albo jakiś film dobry obejrzyjcie….albo zajmijcie się czymś „fizycznym”-sprzątanie dość wyczerpujace jest,albo wizyta na placu zabaw z dzieckiem…

    chyba zacznę sie bać tu zaglądać…

  • damakier1

    Jest syn o pięknych oczach, jest ten On, który potrafi Cię rozśmieszyć, jest mnóstwo Strasznie Ważnych Drobiazgów, których pełno w Twoich tekstach – i Ty piszesz: ” będę ciągnąć aż do śmierci”? Będziesz się tym wszystkim cieszyć aż do śmierci.

  • Podkurzona

    O Matko! Najlepiej pisząca jaką znam! Nie zniosę tej martyrologii… Skąd ta irracjonalna presja na pielęgnowanie farsy? Aureoli nie dostaniesz, od syna tym bardziej, bo na dłuższą metę przed dzieckiem nie da się TEGO ukryć. Czas pokazuje jak niezdrowa i destrukcyjna jest rodzina na siłę podtrzymywana przez pompkę i rurkę. Odrygluj okna, przetnij supeł, pozwól ŻYĆ. Oszczędź przydługiej grzywce legendy o cierpiącej matce. Góra miłości od nie sfrustrowanej Ciebie i jego uwolnionego ego wystarczy🙂
    Przykre, że musiałam to wykrzyczeć, ale ręce mi opadły…I tak Cię lubię. I będę czytać. Lof!

    PS Rzut oka na Skandynawię: paczłork łorks!😉

  • Kowaloova

    Smutne. Smutne to na takie piękne święto. Ale wiem jak prawdziwe. Idę ukroić kromkę i posmarować miodem synkowi. Jego białe loki nadają się już do podcięcia. I wiesz… jak ja się cieszę, że nie mam wanny.
    Trzymaj się, nie rób nic na siłę. Podkurzona ma rację – przewietrz życie!

  • Kamila

    Oj tam ojt tam, jak Cię takie tam nachodzą to poczytaj sobie Chustkę, jak ręką odjął… Celebruj życie, jest najlepsze jakie masz bo Twoje.
    A tekst jak prawie zwykle świetny. Napiszesz kiedyś książkę?

  • gaga

    dzień matki = urodziny Pierwszego
    Ironia losu?

  • Ela

    O żesz…… Jak mnie drażnią te umoralniające komentarze! Przecież tu nie o to, nie o to!!!

  • M.

    O, matko, jakem sama matką, idę słowo w słowo z
    Tobą.

  • red_adelka

    Ja nie jestem matką i pewnie już nie zostanę matką dziecka o pięknych oczach (po Mężu), ani takichseo oczach (po mnie).
    I też mam czasem dość.
    Ale weź przestań z tym samozabijaniem. Weź przestań.

  • Livia

    Ciagnac tylko po to aby zobaczyc jak te piekne oczy dorastaja, by nie zostaly same, zaplakane juz na zawsze, by slowo mama nie odbijalo sie pustka. Nie zaklinam rzeczywistosci, nie umiem, przezywam dobitnie, z bolem, gorszym od smierci, chyba…

  • agnieszka

    no i dlaczego tak to jest? dlaczego dochodzimy do tego punktu, absolutnie nie spodziewając się tego wcześniej?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: