Za parawanem

Nad parawanem szaleństwo. Strasznie wieje. Ale dobrze, że nie pada, cieszy się sprzedawca orzeszków karmelowych, popcornu oraz zimnych napojów. Pochylił się jak byk w natarciu i brnie dalej, pod wiatr, w przeciwnym kierunku niż nasze dmuchane koło. Które ucieka przez plażę na wolność. Za dmuchanym kołem leci na wolność jedno nasze dziecko. Znaczy, dziecko zza naszego z parawanu. Dzieci i parawany mamy na tym wyjeździe wspólne. Trochę pozwolimy dziecku uciec. Ale nie bardzo. Ktoś go w końcu weźmie za opiaszczoną mini dłoń i przyprowadzi. Ja. Leżę. Na dnie. Tu jest ciepło. Nie chcę, żeby we mnie wiało. Żeby mi napakowało piachu i żeby mi zrobiło gęsią skórkę. Ja nie gęś. Już nie gęś głupia, tylko, schowana za parawanem, ciepła foka.

Nad parawanem furczy i dmucha powietrze zimne, ostre i niewidzialne. Nad parawanem igiełki piachu i chłód. Niżej jest cisza i nic nie szarpie. Już nas wyszarpało. Już dzięki. Chcemy tylko leżeć tak i odpoczywać, choć niczym się nie zmęczyliśmy. Chcemy spać. Chcemy się ogrzać. Wyssać z tego lata coś na zapas.

Nasze myśli są niewesołe, dalekie od miejsca, w którym wbiliśmy pale parawanu, używając ciężkiego, gładkiego kamienia. Telefony milczą, choć chcemy, żeby ktoś zadzwonił. Albo dzwonią, choć chcemy, żeby milczały. Kruszą się ciastka i rozćtapują się banany. Ręczniki nigdy nie są do końca suche, jak to możliwe. Krzyki i piski dzieci. Tylko one nie dają się pochłonąć hałasowi wiatru. Ja mam usta zamknięte, bo nie ma sensu. Za parawanem wszystko jest przytłumione. Leżymy tam ze swoimi sprawami, które nam się w głowach kotłują. Mnie się na przykład kotłuje moje dzieciństwo, tylko tak się już strasznie kruszy i rozćtapuje.

A mówili, żeby jechać na Chorwację czy inną Maltę. Nie. Ja pierdolę, znowu Bałtyk, bursztyn, Irena Santor i wiatr. I parawan. Za parawanem masz Grecję i Balaton. Tylko łeb wystawisz i Bałtyk z powrotem.

Podniosłam się jak wielki latawiec. Piski dzieci kroją szum na nierówne kawałki. Jak ja mam dość tego kulenia się już. Chowania się za parawanem, życia za parawanem i ogólnie udawania nieżywej.  Dość.


16 responses to “Za parawanem

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: