No może

A może? Kupimy starą szkołę, remizę albo dom.

Co rano będę się gapić na niebo, przepowiadając prognozę krótkoterminową, czyli taką do  obiadu. Młody będzie biegał bez butów. Wiesz, jak on lubi. Podeszwy stóp, jak dotkniesz, ma takie twarde i mocne. Jeśli mu nogi zmarzną, będę go przeganiać, jak kozę na ciepłe plamy słońca.

Nauczę się nazw ptaków, których nie znam. Resztki ze śniadania zostawię w metalowej misce. Będzie trzeba ogarnąć sprawę ogrzewania. Do tej pory nie rozumiem, skąd ludzie na wsi mają ciepłą wodę. Obierki i skorupki od jajek będę wrzucać do dołka z kompostem, papiery spalę, plastiki mi tylko zostaną. Pod płotem posadzę pomidory. Poczytam w internecie jak to się robi i posadzę.

Poproszę cię, żebyś zamontował siatkę w wejściu, żeby muchy nie wlatywały. Powiem, że przecież nie chce mi się drzwi ciągle zamykać i otwierać, tak powiem.

Rowerem pojadę do sklepu. Mruknę dzień dobry pijącym przed sklepem panom, którzy na chwilę uprzejmie przestaną rzucać kurwami, bo to będzie prawdziwa wieś, nie Ranczo. Kobiety będą krzyczeć za dziećmi różne rzeczy. Takie rzeczy, które krzyczały ich matki.

W sobotę będzie wiadomo, kogo bawi disco polo, a w niedzielę, kto żałuje za grzechy. Jak się ksiądz jednak uprze, żeby do nas przyjść, to pozna Młodego, który ma wielu bogów. Mam nadzieję, że nie będzie problemu, a ksiądz będzie taki bardziej jak ksiądz Mateusz.

Wszyscy znajomi będą nam zazdrościć latem. Współczuć zimą, kiedy utkniemy w domu, bo nam gmina drogi nie odśnieży, a fejsbuk będzie się aktualizował czterdzieści minut.

Jeden pokój będzie gościnny, z pierwszeństwem dla E, która boi się tylko psów i niczego więcej. Może wilków jeszcze. Ale wilki to takie inne psy.

Schylę się i wyciągnę maleńką drzazgę z palca. Zaplanuję podróż do miasta na manicure.


14 responses to “No może

  • M.

    Starą szkołę, remizę albo opuszczony dworzec, z torami donikąd.
    No właśnie tak jest. I jeszcze dużo więcej.
    Muzykę słyszę tylko z naszych otwartych okien i są jeszcze złe rzeczy, jak wszędzie.
    Ksiądz się upiera, przyjeżdża i mówi – jak wy skromnie żyjecie. A poprzedni ksiądz, staruszek, zawsze truchtał do komputera i pokazywał nam uratowane niemieckie kościoły.
    Pięknie pozdrawiam!

  • northern.sky

    O rety. Jak to cudnie brzmi. To jest dokładnie to czego chcę. I czeka w mojej głowie i mnie utula w dni kiedy już naprawdę nic mi się nie chce.

  • ffuriatka

    Oj nie, ta wizja mnie przeraza, wies nie dla mnie!
    Pozdrawiam
    Nowa fanka x

  • katie.mamaka

    też sobie często tak marzę…
    a kto to wie, może uda się zwizualizować i urzeczywistnić te marzenia… kiedyś?
    kto to wie?

  • lucy

    zima idzie, nie przyklasnę pomysłowi😉

  • Maryś

    tak sobie dumam, że zawsze się chce czegoś, czego się nie ma, a jak się już ma to trzeba znów coś zachcieć… I tylko ta „zasada płaskiego brzucha” mi pokroiła w plastry szyki dalszych przemyśleń😉

  • gaga

    A jak urzeczywistnisz, to poznasz smak prawdziwego niemania czasu, bo ZAWSZE, powtórzę ZAWSZE jest coś do zrobienia. I wciąż nie mogę zdecydować, czy to dobrze, czy źle…

    Co do zimy, to pierwszą ujarzmiliśmy… Dało się nawet dla ciepłolubnych🙂

  • czwarte życie

    Jest mniej więcej tak, jak piszesz.
    Ta ciepła woda, to jak mieście, normalnie tak. Bez obaw więc.
    A zimą gminy dbają, a nudzący się w zimowe wieczory rolnicy dbają jeszcze bardziej i ujeżdżają te swoje sprzęty za dotacje unijne śniegi odgarniając. Zimą pięknie jest.
    Tylko te muchy…ale to tylko latem;-)

  • Norbert

    Z myśli mi ten temat wyjęłaś. O niczym innym nie marzę, tylko zamieszkać na wsi… lub na obrzeżu miasta… kury, kaczki, króliki, koty, no i psy, kilka psów.

  • Ania858

    Ja tak właśnie mam, mam jeszcze kuku ryku w ciągu dnia, ale kogut jest nie nasz, ale kuku ryku pieści nasze uszy… Jak wszędzie są plusy i minusy. Wodę ciepłą latem robią solarki. Komary tną jak wszędzie… Ja kocham Cię zycie. Po prostu!!!
    Pozdrawiam serdecznie

  • Kasia

    Sielsko to widzicie i dobrze🙂
    Od ponad siedmiu lat mieszkamy na wsi, wypluci przez miasto, w którym się urodziłam, wychowałam wykształciłam i… wzięłam kredyt. Czkawka została, ale własne niebo nad głową to jest to!
    Rzeczywiście latem znajomi zazdroszczą (wy to codziennie jak na wakacjach macie), zimą współczują i mają czego😦 Zimy piękne, śnieżne… a drogi nie zawsze odśnieżone. Dobrze, ze wymyślono „urlop na żądanie”. Zostawiamy więc sobie te cztery dni na chwile, gdy za bramą śnieg do kolan i żadnym samochodem do cywilizacji się nie przebijemy. Potem krótkie repetytorium dla pana od dróg w gminie, że do bramy do gminna właśnie jest i muszą odśnieżyć. Potem – do następnej śnieżycy – wpadamy w rytm, także dzięki ciepłej wodzie🙂 Na szczęście to już nie te czasy, gdy stopień zasilania itp. i prądu niet.
    Ściskam „tylkospokojnie” – cenię Twoją perspektywę i zamysł nieustająco.

  • Alcydło

    Te muchy to tylko latem, gdy i tak większość czasu spędza się na polu. Najlepiej mieć na nie łapkę lub lep, jak to na wsi, by drzwi jednak otwarte były od rana do wieczora. Bo w nocy przylatują ćmy.
    Śniadanie przed domem, na ogrzanej już w słońcu ławce. A potem kawa w cieniu pod jabłonią. Woda smakuje tam całkiem inaczej, to i kawa dobra.
    A wieczorem, na domknięcie dnia, ognisko. Kiełbaski, czosnkowe grzanki, a dla wytrwałych ziemniaki w żar. I niebo takie, jakiego nad miastem nigdy.

    Ale Ty już to wszystko wiesz. Już wiesz, do czego chciałabyś wracać.
    Pozdrawiam ciepło:)

  • Just me

    Jak zwykle pięknie i obrazowo napisane. Samo życie…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: