Monthly Archives: Październik 2013

Wyliczanka

Cebula cebula czosnek czosnek

Zbudowały sobie mostek

Nie rób scen i

Nie rób fochów

Bo strącimy cię do lochów

Obiad zupa

Drugie danie

Białe pranie, sranie w banie

Cebula cebula czosnek czosnek

Zbudowały sobie mostek

A w tym mostku była dziura

I uciekła nam matula

Jedzie pociąg do Krakowa

A przy oknie matki głowa

Leci WizzAir na południe

Matka już wygląda cudnie

Raz dwa trzy

Te raz ty


Trawnik

Dla Ani.

Idę po zielonym trawniku. Podchodzę do drzewa i zdejmuję z niego swoje dziecko. Jakbym zrywała dojrzały owoc. Mamo, ale but mi został na drzewie. Zrywam też but.

Jakaś kobieta rozjeżdża wózkiem psie kupy. Nawet nie patrzy. Ono śpi, dzięki Bogu. Pokaż to swoje szczęście, proszą. Ona nieśmiało, żeby tylko się nie obudziło, przestaje bujać wózkiem i pokazuje swoje szczęście. Ale tiu tiu tiu myślę. Ale bziu bziu bziu. Ale rączki. Ona się uśmiecha. Ile ma. Tyle. Tak mało. Tak mało.

Ja już nic nie pamiętam. Zaraz sobie pójdę, W kieszeni mam klucze. Nie mam chusteczek mokrych, suchych, nie mam butelki, pieluch, smoczka, kocyka na zmianę.

Pod nią nogi ciężkie jak sztangi. Pod płaszczem dres. Pod dresem dwie bolące bomby mleka. Oczy pokolorowane czerwoną kredką. Cała jest pozszywana na okrętkę. Tańcowała igła z nitką Pokaż nam swoje szczęście.

Mąż wziął dwa tygodnie wolnego. Wystarczyło, że był pod służbowym telefonem. Jego rozmowy z klientami i telewizor towarzyszyły pierwszym karmieniom. Za ścianą szczekał pies. Na nocnej koszuli rozkwitają pąki róż. Boli. Przyszedł szwagier z gratulacjami i wódką. Nie mogła wstać. Mąż mu wszystko opowiedział. Do późna.

Wszystkie już pozapominały. I matka i teściowa. I ona też kiedyś zapomni.

Mówi, że na balkonie wieszała śpioszki. Mieszkają na siódmym. Na dole jest trawnik.

Już nie pamiętam, jak można myśleć o takich głupotach.


%d blogerów lubi to: