żółty baner

Bo ty nic nie wiesz.  Bo to w zeszłym roku było. Widzisz ten żółty baner? To się stało tam właśnie, w tym mieszkaniu, a raczej w naszej podstawówce rejonowej, na tych korytarzach, po których chodzą nasze dzieci.  Głośna historia to była.  Nie wiadomo do końca, co jest prawdą, a co plotką, ale że fakt taki był, to jestem pewna na dwieście procent.

Mama Kacperka zakochała się w tacie Patryka! To musiało się stać zaraz na początku drugiej klasy, bo w pierwszej Patryk chodził do innej klasy, to oni się nie znali albo bardzo słabo. Ale potem, jak Patryka przenieśli, to zaczęli się widywać na wywiadówkach. Czasem zagadali ze sobą w szatni, a w końcu zgłosili się, żeby chodzić razem z dziećmi jako pomoc na basen. I chodzili. I na tym basenie rozmawiali, aż im było mało tego wuefu. Aż ich trener Paweł musiał upomnieć, że dzieciaki już w szatni i nie ma kto im mokrych majtek ściągnąć. I tak to zaczęło wtedy, w oparach chloru i w świetle jarzeniówek. Rozmawiali ze sobą godzinami albo nie rozmawiali, tylko siedzieli i patrzyli. Potem ona mówiła, że nic akurat w domu nie ugotowała i szli z dziećmi na pizzę. I wyobraź sobie, ich dzieci, ich własne dzieci, Kacperek i Patryk, koledzy z klasy, w tym wszystkim nieświadomie uczestniczyli.

Ale na tym nie koniec. W październiku była wycieczka do gospodarstwa agroturystycznego, już taka całodzienna, ze zwiedzaniem i obiadem. I zgadnij, kto pojechał? No?

Po tej wycieczce mama Kacperka zaczęła chudnąć, schudła chyba z dziesięć kilo, wszystkie koleżanki pytały, co to za dieta cudowna i potem się obraziły, że ona udaje, że to nie żadna dieta. A tata Patryka zrobił się trochę dziwny, raz wesoły, a raz znowu strasznie wkurwiony chodził, że Patryk nie mógł zrozumieć, o co chodzi. Raz nawet za uwagę w dzienniczku tata nic nie powiedział, a innym razem nakrzyczał, że Patryk ma w kieszeni kamień. Wielkie mi halo, taki kamień.

Mama Kacperka najpierw strasznie wypiękniała. Odmłodniała, jakby jej ktoś piętnaście lat zabrał. A potem się strasznie rozchorowała. I w końcu nie przyszła na wywiadówkę, tylko przyszedł tata Kacperka, który nie wiedział, w której sali jest zebranie, trochę się zgubił, ale w końcu trafił, choć spóźniony. I było tylko jedno wolne miejsce na sali, koło taty Patryka, który trzymał tam kurtkę umyślnie, bo wiadomo dla kogo.

Przesiedzieli tak obok siebie całą wywiadówkę.

Dopiero potem w szatni zaczęła się awantura. Kaperek zobaczył, jak jego tata wali tatę Patryka z całej siły pięścią w twarz, aż się tamten przewrócił. A Patryk patrzył, jak jego tata, który jest bardzo silny i w ogóle trenuje taekwondo, nawet nie oddał tacie Kacperka, tylko wstał z ziemi i stał i krew mu leciała. I chyba płakał, choć może tylko mu się wydawało. Dorośli ludzie, wyobrażasz sobie.

Następnego dnia po tym wydarzeniu chłopcy nie przyszli do szkoły. Podobno tata Patryka przyszedł pod blok mamy Kacperka i stał na trawniku, tu, za tym blokiem, tam, gdzie nie wolno wyprowadzać psów, cały dzień do nocy. Podobno, że on chciał uciec z mamą Kacperka i z Kacperkiem. Patryk nie dowiedział się, czy z nim też, bo mama Kacperka jednak zdecydowała, że tak nie może być.  Nie wyszła do niego na ten trawnik, tylko napisała mu esemesa, że Kacperek potrzebuje ojca. I Patryk potrzebuje ojca. Ona potrzebuje tylko trochę czasu, lekarza i mocnych leków.

Kacperek z rodzicami wyprowadzili się chyba w lutym, mieszkanie poszło na sprzedaż, to właśnie tam gdzie ten żółty baner, co tam wisi tak długo. Tata Patryka mieszka dalej w tym samym bloku, tam gdzie jest sklepik. Z żoną i synem. Także wszystko dobrze się skończyło.


25 responses to “żółty baner

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: