przyjechała, jest

Przyjechała. Stoi w drzwiach. Energicznie trze butami o wycieraczkę. Prostuje się w ciasnym przedpokoju. Chciałaby go poszerzyć. Rozepchnąć ściany ramionami. Muszę stanąć przy niej na palcach, chociaż jesteśmy tego samego wzrostu. Całuję zimny policzek. Pachnie selerem i elizabeth arden. Czekaj, ja rozpakuję. Przywiozłam zupę.

Przywiozła zupę. Ciepłą. Przywiozła paczki, paczuszki, pozawijane w papier śniadaniowy, w folię, w torebkę. Zawiązane gumką. Przywiozła babkę cytrynową. Lukier będę skubać palcem. Trzymać na języku.  Stawia przede mną talerz z obiadem.  Ryż, gdzie każde ziarenko jest osobno. Sałatę, która chrupie i nie zamienia się w mokrą ćtapę. Mięso z zalewie cały dzień leżało. Spróbuj. Czy dobre.  Czy dobre?!!

Witamy w naszym spa. W naszym centrum relaksacyjnym. Proszę się rozluźnić, teraz pani może. Może się pani wyluzować. Jezus, jaka pani tu spięta przy karku. Złe to doprawdy. Smakuje ci? Czy mi smakuje?! Supełki stresu rozwiązują się jeden po drugim. Leżą jak gąsienice po deszczu. Tak mi smakuje.

Nie śpiesz się, córciu. My tu sobie posiedzimy, a ty idź, idź i się nie śpiesz. Nie śpieszę się. Jako jedyna na tej ulicy się nie śpieszę. Na wystawie manekin w obcisłych sweterku. Pokażcie no ten sweterek. Nie za obcisły?  Nie spieszę się. Ona jest w domu, wszystkim się zajmie. Zajmie się domem, dzieckiem. Mam pustą głowę. W głowie hula wiar.

Wieczorem do późna czyta młodemu książkę. Którą mu kupiła. W antykwariacie. Czarnoksiężnik Oz nie może znaleźć swojej magicznej torby. Ja w obcisłym sweterku siedzę daleko od kuchni. Słyszę jak szepczą. Mama jest zmęczona. Musimy dąć jej odpocząć. Mama musi mieć teraz odpocząć. Chóry anielskie grają do organów i wyśpiewują pod niebiosa refren. Mama jest zmęczona, mama musi odpocząć.

Jeśli zjem jeszcze jedną kanapkę z pomidorem, to zamienię się w dziewczynkę wiszącą głową w dół na trzepaku. Jem i czytam powieść, którą przestałam. Z kuchni pachnie detergentem. Ty jesteś taka mądra, mówi  z uśmiechem. Ale wydaje mi się, że mówi – jesteś na to za słaba. Musisz być silniejsza. Jemy pestki dyni i popijamy winem.

PS.

Z pokoju nadchodzi mały zombie. Mamusiu, czy mogę napisać esemesa do taty? Ma wykąpaną, uczesaną jak nigdy, grzywkę. Czystą piżamę. Przez cały dzień. Jadł warzywa i owoce, śpiewał piosenki, pisał literki, kolorował, wycinał i przyklejał.  Napisz sobie esemesa, mówię, a napisz sobie. Pomóc ci? Nie.

TATO PSZIJEĆ
Z TIMI KOBITAMI TO PIEKEKŁO


12 responses to “przyjechała, jest

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: