the end

Wczoraj wydarzyły się trzy niesamowite rzeczy.

Pierwsza

U lekarza mój niebieskooki syn (niebiesko – szaro – oki syn) zapytał, czy lekarstwo, które ma brać będzie się mieszać z jego DNA.
A co to jest DNA?, spytał lekarz, patrząc w klawiaturę.
To  P A N  nie wie?? – zdziwił się syn.
Coś słyszałem, powiedział, ale chciałbym to uściślić.
Wtedy młody napluł w piąstkę i podetknął mu ją pod twarz: to jest DNA.

Druga

Odwiedziłam rodziców. Czekałam pod furtką. Na mojego ojca, który akurat nadchodził ulicą. Był zadowolony, jak zawsze, kiedy robi się trochę ciepło i wraca z wystawy. Miał nowe buty.  Poznałam, bo nie oderwał łańcuszka z kawałkiem skóry.  Wydało mi się niemożliwe nie uwielbiać go w takim momencie przed furtką. Jak się zbliża, w tych butach, z kurtką na przedramieniu i łańcuszkiem przy butach. Najlepszy na świecie.

Trzecia

Słyszałam „Kocham cię”

a może tylko mi się

 

Tu już nie ma o czym pisać. Już wszystko wiadomo, że kręcę się, kręcę, żyję we własnej głowie, gotuję, pracuję, wyrzucam śmieci, czytam, miotam się, płaczę. Konkretnie to zawsze w dwudziestym dniu cyklu.  W kółko to samo. Same niesamowite rzeczy.

 

 


35 responses to “the end

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: