Tag Archives: kiedyś

Lusterko

Zabawa taka. Niespodzianka. Czy ja chcę. Poszeptali między sobą, pomrugali. Powiedziałam że chętnie, że jasne. Dom był duży, wiejski i skrzypiący, towarzystwo wspaniałe i pod wpływem. Miałam dwadzieścia lat. Było lato lato lato! Trzeba było iść na strych. Z jedną tylko osobą, najbardziej zaufaną. Zabawa polegała na tym, żeby zejść z góry z lusterkiem pod brodą, patrząc w to lusterko cały czas. Ono było specjalnie wyprofilowane i nie pozwalało zobaczyć podłogi, tylko sufit. W dole było widać, tylko to, co w górze. Belki stropu, żyrandole, framugi. Się szło, podnosząc nogi do góry w najmniej odpowiednim momencie. Przed wybiciem zębów chroniła osoba towarzysząca. Uwaga stopień. Zrobiłam krok, a podłoga w lusterku opadła bardziej w dół. Z każdym stopniem, opadała jeszcze bardziej. Szłam dalej. Przestępowałam belki i stare lampy aż doszłam do drzwi na podwórko. Otworzono je przede mną i wyszłam na próg. Było lato lato. Sierpień. Pod nogami miałam coś niesamowitego. Na początku nie widziałam, co to. Jakaś dziura wielka, pełna świetlików. Całe niebo. Pod nogami.

Piję kawę z napisem: ciufcia. Z szeryfem. Szeryf ma czerwoną apaszkę. Za oknem pracuje śmieciara i zaraz się wszystko obudzi i będzie coś o zębach, piżamach i kanapkach z. Będzie coś o planach na. Będzie coś na trzecią i na szóstą. I nie mam żadnego kontaktu od tej dziewczyny z lusterkiem. Nie pamiętam, jak to było. A przecież. Wszystkim nam to by się bardzo podobało. Taka ja. I taka zabawa z lusterkiem w sobotę rano.

Reklamy

%d blogerów lubi to: