Tag Archives: ucieczka

Wyliczanka

Cebula cebula czosnek czosnek

Zbudowały sobie mostek

Nie rób scen i

Nie rób fochów

Bo strącimy cię do lochów

Obiad zupa

Drugie danie

Białe pranie, sranie w banie

Cebula cebula czosnek czosnek

Zbudowały sobie mostek

A w tym mostku była dziura

I uciekła nam matula

Jedzie pociąg do Krakowa

A przy oknie matki głowa

Leci WizzAir na południe

Matka już wygląda cudnie

Raz dwa trzy

Te raz ty


Nowe życie cd

Korytarze korporacji. Korporacji korytarze. Po prawej stronie łazienka po lewej kuchenka. Zapełniają się pracownikami. Kawa z mlekiem. Z mlekiem kawa. Jeszcze włosy mam mokre, odżywką odżywione. Obiecuje nam ranek wszystko co chcemy mieć. Gotowi i zrelaksowani. Idą raźno jak wycieczka w klasy maturalnej. Klima działa. Działa klima i kofeina działa. I zachęca do pracy. Hej ho. Na żyznych polach wyspy La Gomera dojrzewają banany. Są tak małe, że się mieszczą w dłoni.

Siedzę prościuteńko. Wycieram dłonie w czarną spódnicę. Jestem za wcześnie. Jestem za późno. Jestem za bardzo jak zwykle. Gdzie tu są jacyś dorośli ludzie? Co te dzieciaki z nimi robią? Może ich mielą na  te ciastka, co je reklamują? Może moja kawa z mlekiem zawiera śladowe ilości pracowników przeterminowanych?

Za oknami drzewa. Po prawej stronie fontanna po lewej szlabanna. Można jeszcze wyjść. Co ja tu robię do cholery. Pani czeka na mnie na mnie. Jędrna postać uśmiecha się do mnie brzoskwiniowym uśmiechem. Zerwana jesienią na wydziale zarządzanie, w warunkach wspomaganie genetycznego przezimowała tu i zakwitła. Opowiem pani o produkcie.

Na pustej stacji benzynowej chłopak przelicza drobne. Brakuje mu tak mało na butelkę wody. Jest mu tak gorąco.

Produkt pyszni się na slajdach, na rzutnikach. Jest dość wymagający, jest dość obiecujący. Najważniejsze że jest chrupiący. Że jest ekscytujący. Co ja o tym myślę. Czy nie uważam. Czy ja to czuję? Czy jest to dla jasne? Co proponuję. To musi chwycić, czy ja to rozumiem? Dzieci lubią awokado, jeśli mogą je same zerwać i przekroić. Czy swoją pracę należy lubić? Przecież niekoniecznie.

 Na Morzu Beringa płynie prom. Dziewczyna przechyla się przez barierkę i wstrzymuje oddech.  Wieloryb jest ogromny.

Gdzie pani się widzi za pięć lat… Dlaczego chce pani u nas pracować… Co pani wniesie do zespołu…


Odjazd

Wiecie, jak to jest pojechać skrótem? Zawsze wychodzi dłużej. Ale mnie się chciało skrócić  i wjechałam w jakieś małe miasteczko. A miasteczko było w remoncie i miało żółte strzałki „objazd”. Pojechałam za strzałkami. Poprzez miedze. Poprzez łąki. Poprzez leśne ścieżki wąskie. No i w końcu zobaczyłam! Na własne, zakurzone miejskim syfem, oczy – jesień. Gdyby nie to, że opisy przyrody wyeksploatował już niejeden Żeromski, można by pisać i pisać, jak to jest, kiedy jeszcze zielono, a już żółto, kiedy krowy prawdziwe i psy srające na polu. Jeziorko zarośnięte jakimś zielonym szlamem. Wspaniałe. Ależ mnie trzasnęło z zaskoczenia tą przyrodą, prosto w czachę,

Na sznurkach małe sweterki, zardzewiałe małe rowerki. Dziobane przez oryginalne eko kury. Czy młody mógłby się nudzić siedząc cały czas na dworze?  W swojej naiwności myślę, co mogłoby być tak ważne, żeby chcieć stąd się wynieść i mieszkać w mieście. Pewnie coś w stylu karate, hiszpański i logopeda. Praca, chleb, kino, komputery, smog i obcy ludzie wszędzie.

Pociąg do chłopstwa polskiego i stodoły. Miastowstęty, czyli being trendy. Kredyt na chatę w lesie i obowiązkowo samochód terenowy spalający średnią krajową w tydzień. Niezbyt oryginalne efekty starzenia się.

Ale wizja młodego popylającego po żywej ziemi, jest jak obraz raju z gazetki zielonoświątkowców.

Nawet ja jestem w tym obrazku. W kaloszach. Podnoszę z ziemi jabłko, wycieram o jakąś kwiecistą sukienkę. W ogóle wyglądam jak Kate Winslet. Jestem okrąglutka jak dojrzała śliwka. Na sznurku wiszą sweterki. Nie myślę o nierównych chodnikach, bo nie mam chodnika. Myślę o deszczu. Że albo powinien być albo nie. Myślę o tobie. Że zaraz będziesz…

Żółta tabliczka – koniec objazdu. Odjazdu. Warszawa 23 km.


%d blogerów lubi to: